Bazylea – miejsce, w którym krzyżują się Szwajcaria, Niemcy i Francja

Kontynuujemy serię „pojedynczych strzałów”, w dalszym ciągu pozostajemy poza niemieckimi granicami, a po krótkiej wizycie we Francji wracamy do Szwajcarii, by poznać największe atrakcje trzeciego pod względem wielkości miasta kraju, czyli Bazylei. Ta położona nad Renem miejscowość uważana jest za światowe centrum przemysłu chemicznego i farmaceutycznego, to tu założono w 1460 roku także pierwszy szwajcarski uniwersytet, gdzie nauczały i prowadziły badania takie osobistości jak chociażby Erazm z Rotterdamu, Friedrich Nietzsche czy laureat Nagrody Nobla Tadeusz Reichstein. Tyle, jeśli chodzi o wstęp, przejdźmy do konkretów, a zatem najciekawszych miejsc i obiektów tego rejonu.

Bazylea to miasto graniczne. Co ciekawe, sąsiaduje ona nie z jednym, a z dwoma krajami – Niemcami i Francją. I z racji na istotność, przegląd atrakcji zaczniemy akurat tutaj. Znajduje się tu port, do którego trafiają szwajcarskie dostawy surowców, stąd też wypływają statki na Morze Północne. Choć rzeczywistym punktem trójstyku jest środek Renu, właśnie na tutejszym brzegu wybudowano informujący o tym fakcie charakterystyczny pomnik z flagami trzech narodów.

Przenieśmy się szybko do centrum, bo tam stoi jeden z najpiękniejszych budynków Bazylei – miejscowy ratusz. Reprezentatywny obiekt mocno odznacza się w stosunku do reszty zabudowań w tej okolicy, zwłaszcza dzięki fasadzie z czerwonego piaskowca i interesującej wieży. Jednak wyróżnienie jedynie baszty byłoby lekko niesprawiedliwe. Nie wolno zapomnieć o dziedzińcu i wspaniałych malowidłach ściennych pokrywających niemalże cały gmach. Obecnie służy on głównie do spotkań rady ustawodawczej i wykonawczej, mieści się tu również kilka innych oddziałów rządowych. Lecz to tak naprawdę ma już dużo mniejsze znaczenie, ponieważ aspekty wizualne „robią całą robotę” i sprawiają, że podczas wizyty w trzecim pod względem wielkości szwajcarskim mieście każdy odwiedzający powinien dopisać tę budowlę do swoich celów turystycznych. 😉


Praktycznie w każdym opisywanym przeze mnie mieście można napotkać na przynajmniej jedną przyciągającą świątynię. Nie inaczej będzie i tym razem, a na tapetę bierzemy teraz tutejszą katedrę (Basler Münster). Obiekt, którego budowę rozpoczęto w 1019 roku, jest przykładem mieszanki stylu romańskiego i gotyckiego, a jego charakterystycznym i zauważalnym z daleka głównym elementem są dwie smukłe wieże. Powiedzmy sobie szczerze, nie zaliczymy owego kościoła do najwspanialszych budowli tego typu na świecie, lecz zabytkowe wnętrze z kryptą zawierającą groby bazylejskich biskupów, przeróżnymi rzeźbami, kolorowymi witrażami, interesującymi epitafium (w tym także chociażby Erazma z Rotterdamu) oraz krużgankiem i cudownymi panoramami miasta rozciągającymi się z placu, to z całą pewnością miejsce godne polecenia i zobaczenia. 😉


Rzadko w swoich artykułach poświęcam oddzielny akapit jakiemuś muralowi, przeważnie umieszczane są one w galerii podsumowującej, ale jeśli jakieś dzieło na to zasługuje, dlaczego by tego nie zrobić? Przy ulicy Gerbergässlein umieszczono ogromne graffiti przedstawiające największe gwiazdy muzyki rockowej, przy którym codziennie zatrzymuje się wielu przechodniów i turystów. Trudno by było wypisać wszystkich znajdujących się tam artystów, gdyż zawarto ich tu naprawdę sporo, lecz jeżeli ktoś chciałby to uczynić, może posłużyć się chociażby umieszczonym poniżej zdjęciem. 😉 Za cały ten pomysł odpowiada właściciel usytuowanego naprzeciwko baru L’Unique, a godną uwagi ciekawostką jest fakt, iż co roku dodaje on do swego wielkiego obrazu nową postać, a w wyborze pomagają mu sugestie odwiedzających gości.

Pora na kolejny interesujący obiekt sakralny Bazylei – Elisabethenkirche. O jego wnętrzu nie będę jednak się zbytnio rozpisywał, bo te zupełnie niczym się nie wyróżnia. Cała wartość dostrzegalna jest „z ulicy” i pewnie dzięki temu uważa się go za najważniejszy neogotycki kościół w Szwajcarii. Trzeba to przyznać – fasada prezentuje się doprawdy efektownie, a w moim przekonaniu najlepiej obserwować ją z Placu Teatralnego, w połączeniu z umiejscowioną tam Fasnachts-Brunnen, czyli „Karnawałową fontanną”. Co przyciągającego ma w sobie ten wodotrysk? Otóż nieczęsto zdarza się, aby takie atrakcje składały się z mechanicznych rzeźb, a w tym konkretnym przypadku możemy podziwiać aż 10 poruszających się części, tworzących jedną większą, nieszablonową kompozycję. 😉


Czas na trochę historii, a właściwie jej teraźniejszych pozostałościach w postaci średniowiecznych murów miejskich. Ja chciałbym się skupić na wrotach Spalentor, czyli jednej z najpiękniejszych tego rodzaju konstrukcji w całym kraju. Czy możliwe, że bazylejska budowla znowu należy do szwajcarskiej czołówki w swojej kategorii? Jak najbardziej, jak wspomniałem we wstępie, w końcu to trzecie miasto pod względem wielkości, a w dodatku niezwykle ważne turystycznie i gospodarczo. A jeżeli macie jakieś wątpliwości, spójrzcie na te fotografie, a na pewno zmienicie zdanie i sami mi przytakniecie. 🙂


Ostatnia atrakcja, o której chciałbym wspomnieć, to bazylejski ogród botaniczny – idealny punkt dla miłośników natury i zieleni, aczkolwiek tak naprawdę niemalże każdy spędzi tu przyjemnie czas w otoczeniu różnorodnych, pięknych roślin. Rozległe tereny zewnętrze oraz 4 szklarnie mogą być wykorzystywane na kilka sposobów, chociażby jako świetną alternatywę na spacer w urokliwej scenerii i z dala od miejskich hałasów, czy jako doskonałe miejsce na ogrzanie organizmu w jednej z tropikalnych hal podczas chłodniejszych dni. Co ważne, udostępniony jest on zwiedzającym przez cały rok, a ponadto zupełnie za darmo. 😉


Zanim przejdziemy do galerii podsumowującej, następna ciekawostka dotycząca Bazylei, a konkretnie znajdującego się tu lotniska. Otóż EuroAirport Bazylea-Miluza-Fryburg obsługiwane jest zarówno przez Szwajcarię, jak i sąsiadującą z nią Francję. Prowadzić to może nieraz do dość kuriozalnych sytuacji, gdzie chociażby po przylocie na ten port lotniczy, w zależności od kierunku, który wybierzemy po wyjściu z samolotu, znajdziemy się od razu na terytorium jednego bądź drugiego państwa. Taka krótka, acz interesująca dygresja. 😉 A teraz czas już na tradycyjne końcowe zestawienie fotograficzne.


Jak sami widzicie, Bazylea jest z całą pewnością miastem, które warto odwiedzić. Nie ma tu wprawdzie niezliczonej ilości atrakcji, ale te, jakie napotkamy, są naprawdę wysokich lotów. Dodatkową zachętą musi być lokalizacja, czyli bezpośrednie sąsiedztwo z Niemcami i Francją, co nie zdarza się zbyt często. Nie zapominajmy też o Renie i fantastycznych sceneriach rozciągających się w jego otoczeniu. Jasne, miejscowość ta nie może równać się na przykład z Barceloną czy Rzymem, lecz nikomu chyba taki pomysł nawet nie przyszedł do głowy. Tak czy inaczej, jeśli macie okazję odwiedzić Bazyleę, gorąco zachęcam do skorzystania z tej szansy. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *