Birmingham cz.1

Zważając na fakt, że nocleg udało się zarezerwować w centrum miasta, przystanek, z którego odjeżdżał autobus do Glasgow również był niedaleko, a z lotniska i tak trzeba było się tam jakoś dostać, najlepszą opcją podczas pierwszego dnia wydawał się bilet całodobowy i rozpoczęcie od zwiedzania miejsc znajdujących się na obrzeżach, by finalnie zakończyć go właśnie w sąsiedztwie hostelu.

Na pierwszy ogień, jak przystało na fana sportu, trafiło na Villa Park, na którym swoje mecze rozgrywa Aston Villa, oraz sąsiadujący z nim Aston Park. Obiekt sam w sobie nie robi może jakiegoś wielkiego wrażenia, ale jako że drużyna z Birmingham jest jednym z najstarszych i najbardziej utytułowanych klubów w Anglii, był ważnym punktem wycieczki.

Następną atrakcją w programie była Tividale Tirupathy Balaji Temple – jedna z największych świątyń w Europie poświęcona Wenkateśwarze (jedno z wcieleń hinduskiego boga Wisznu). Zdecydowanie dało się w tym miejscu odczuć właśnie tę orientalną atmosferę, rzadko spotykaną na naszym kontynencie, a tym bardziej w Polsce. Jeśli nie miałeś wcześniej do czynienia ze świątyniami tego rodzaju, na pewno się nie zawiedziesz. Mimo że położona jest wprawdzie dość daleko od centrum (właściwie już nawet nie w Birmingham, a w Tividale), będąc w okolicy i mając trochę wolnego czasu na pewno warto ją zobaczyć.

Później udałem się w rejony innego stadionu, tym razem krykietowego – Edgbaston Cricket Ground, na którym swoje mecze rozgrywa drużyna Warwickshire County Cricket Club. Nigdy nie byłem fanem tego sportu i ogólnie rzecz biorąc, jeśli w twoim przypadku jest podobnie, możesz spokojnie pominąć ten punkt, gdyż konstrukcja niczym się nie wyróżnia. Wyprawa w te rejony nie okazała się jednak do końca nietrafiona, gdyż po sąsiedzku znajduje się Cannon Hill Park – bardzo miłe miejsce na krótki spacer w otoczeniu jeziora i bujnej roślinności. Po raz kolejny niezaplanowane miejsce stało się ciekawą atrakcją.

Przyszła kolej na Uniwersytet w Birmingham – publiczną uczelnię z monumentalną architekturą i wybijającym się z oddali na pierwszy plan Joseph Chamberlain Memorial Clock Tower. Jest to najwyższa wolnostojąca wieża zegarowa na świecie, zbudowana na pamiątkę Josepha Chamberlaina, pierwszego kanclerza Uniwersytetu.

Na koniec dnia pozostało jeszcze, położone niedaleko zaplanowanego noclegu, Custard Factory – miejsce, którego zdecydowanie nie można pominąć będąc w Birmingham. Kolorowe budynki, fontanna i street art w najlepszym wydaniu sprawiają, że zdecydowanie warto zajrzeć tu choćby na krótką chwilę.

<-Wielka Brytania z perspektywy Szkocji                                                                                                                                               Dzień 2: Birmingham cz.2->