Bolonia – informacje praktyczne

Bolonia – miasto w północnych Włoszech, położone nad rzekami Reno i Saveną, oraz stolica regionu Emilia-Romania. Ważny ośrodek handlowy, przemysłowy, kulturowy, naukowy (z najstarszym na świecie uniwersytetem założonym w 1088 roku) i turystyczny. Zajmuje 140 kilometrów kwadratowych powierzchni, a z populacją sięgającą blisko 390 tysięcy osób jest siódmą pod względem liczby mieszkańców miejscowością w kraju. Czasami, ze względu na swą tradycyjną kaloryczną kuchnię, nazywa się ją również La Grassa (tłusta), a właśnie stąd wywodzi się najsłynniejsze danie makaronowe świata – spaghetti bolognese.

Lotnisko w Bolonii leży około 7 kilometrów na północ od centrum. Z Polski niskokosztowymi lotami można dostać się tu dzięki Ryanairowi oraz Wizz Airowi (ta linia obsługuje jednak tylko połączenia z Katowic). Mamy natomiast kilka sposobów, aby dostać się do centrum. Najtańszy, ale też najbardziej męczący i czasochłonny to spacer (7 kilometrów nie jest odległością nie do pokonania, lecz nie oszukujmy się, nikomu nie będzie się chciało iść aż tyle 😛 ). Najszybszy i najwygodniejszy wybór to skorzystanie z autobusu lotniskowego, czyli Aerobusa, który spod samych drzwi terminalu zabierze nas na dworzec centralny. Podróż trwa około 20 minut, a cena takiej przyjemności to 6€. Istnieje jeszcze trzecie rozwiązanie, niejako pośrednie i według mnie najlepsze. To około kilometrowy marsz na przystanek Birra (jakby ktoś potrzebowałam współrzędnych – 44.521314, 11.294942), a stamtąd bus numer 81 lub 91. Bilet można kupić w barze znajdującym się na przeciwko przystanku za 1,3€ lub bezpośrednio u kierowcy za 1,5€, a czas przejazdu wynosi 25-30 minut.

Jeśli chodzi o poruszanie się po samej Bolonii, to jestem przekonany, że nie potrzeba do tego żadnego środku transportu, a nasze własne nogi zupełnie wystarczą. 😛 Największe atrakcje miasta usytuowane są na tyle blisko siebie (no może z wyłączeniem Santuario della Madonna di San Luca), że obejście ich nawet wolnym krokiem nie zajmie dużo czasu, a dzięki temu będziemy także mogli niekiedy „zgubić się” w urokliwych i wąskich bolońskich uliczkach. 😉

Moja relacja z Bolonii