Bolonia

Pora rozpocząć relację, a pierwszym przystankiem, jak już wiecie ze wstępu, była Bolonia. Praktycznie wszystkie główne atrakcje tej miejscowości usytuowane są w obrębie otoczonego starożytnymi murami Starego Miasta, a więc można do nich spokojnie dotrzeć na piechotę. A jakie miejsca się do nich zaliczają i co konkretnie stolica regionu Emilia-Romania ma do zaoferowania? Czy warto w ogóle ją odwiedzić? Za chwilę przedstawię swoje zdanie na ten temat. 😉

Wspomniałem o pozostałościach z dawnych murów miejskich, zacznijmy zatem od monumentalnych bram, bo przecież trzeba przez takowe przejść, aby dotrzeć do centrum. W przeszłości było ich aż 12, ja jednak chciałbym skupić się na dwóch, robiących obecnie chyba największe wrażenie. Najpierw zbudowana w 1661 roku Porta Galliera, której zewnętrzna fasada podkreśla obronną rolę militarną. Druga, w mojej opinii jeszcze bardziej efektowna, jest stojąca niemalże po przeciwnej stronie Starego Miasta Porta Saragozza. Datuje się ją na XIII wiek, a z dwoma flankującymi wrota cylindrycznymi wieżami prezentuje się naprawdę interesująco. Po raz pierwszy mamy więc okazję na przyjrzenie się ciekawej i zabytkowej architekturze Bolonii. 🙂


Wiem, iż to dopiero początek relacji, lecz jeśli mielibyśmy ochotę chwilę odpocząć w otoczeniu natury, to najlepszą na to opcją będzie znajdujący się niedaleko głównego dworca park Giardino della Montagnola. Przyciągające rzeźby zobaczymy już przy prowadzących na jego teren schodach, a w środku, obok drzew i ławeczek, kolejną ich porcję przy centralnie usytuowanej fontannie (niestety bez wody podczas mojej wizyty). Nie jest to może jakiś bardzo rozległy obszar, lecz myślę, że i tak warto tu zajrzeć i zrobić sobie krótki przystanek, chociażby dla tych atrakcyjnych posągów.


Jak się okazuje, w Bolonii można poczuć namiastkę Wenecji. Tutejsze kanały nie są aż tak sławne, gdyż wiele z nich, z racji na wybudowane nad nimi drogi i budynki, zostało ukrytych przed wzrokiem przechodniów, jednak istnieje punkt, skąd uda nam się je ujrzeć, i to w dość oryginalnej formie. Mowa o malutkim okienku w murze przy ulicy Via Piella 16, za którym „schowany” jest właśnie tego typu widok. Aby móc na niego spojrzeć, trzeba postać w kolejce (przynajmniej było tak w moim przypadku), lecz takie „tajemne smaczki” dodają uroku każdemu miastu, więc chyba nie muszę nikogo specjalnie do tego zachęcać. 😛


Włochy niewątpliwie chlubią się pięknymi kościołami, więc także w opisie ze stolicy regionu Emilia-Romania na pewno pojawi się kilka z nich. Na początek idzie Madonna di Galliera z renesansową fasadą i barokowym wnętrzem, któremu warto poświęcić odrobinę więcej uwagi. Cudowne freski, wspaniałe ołtarze, ciekawe obrazy, efektowne rzeźby, liczne złocenia – naprawdę jest na czym zawiesić tu oko. Zresztą popatrzcie na zdjęcia, bo one lepiej oddadzą zjawiskowość tego miejsca. 😉


Co niektórzy zapewne wiedzą, Bolonia słynie ze szkolnictwa, a tutejszy uniwersytet jest najstarszym na całym świecie. W nawiązaniu do tego przedstawiam Palazzo dell’Archiginnasio, będący niegdyś (do 1803 roku) główną siedzibą uczelni, mieszczący dziś bibliotekę miejską i Teatr Anatomiczny. Chyba do jeszcze bardziej imponujących od wartości historycznych należy czysto wizualna strona. I nie mówię jedynie o kolumnowym dziedzińcu z trzydziestoma łukami, a przede wszystkim o fantastycznych zdobieniach, szczególnie heraldycznych, a więc skupiających się na przeróżnych herbach. Na ścianach budynku widnieje ich aż 6 tysięcy. Zaszczyt umieszczenia swego godła był zarezerwowany dla wyróżnionych studentów oraz wykładowców, a obok nich natrafimy też na sporo związanych z władzą papieską i kościołem. Przyznam szczerze, iż wcześniej nie spodziewałem się, że zrobi to na mnie aż tak wielkie wrażenie, lecz teraz z czystym sumieniem mogę polecić każdemu ten obiekt, gdyż w moim przekonaniu po prostu zachwyca swą wyjątkowością. 🙂


Pora na najważniejszy plac w mieście, czyli Piazza Maggiore. Znajduje się tu kilka elementów, których zwyczajnie nie można pominąć zwiedzając stolicę regionu Emilia-Romania. Pierwszy z nich to Bazylika św. Petroniusza (San Petronio Basilica) – szósty pod względem wielkości kościół w Europie. Jego fasada zewnętrzna z całą pewnością nie zalicza się do typowych, a największy wpływ ma na to fakt, iż świątynia jest w znacznym stopniu nieukończona. Wnętrze natomiast robi już znacznie lepsze wrażenie, zwłaszcza biorąc pod uwagę piękne i zdobione ołtarze. Na skwerze tym warto również przyjrzeć się bliżej Palazzo d’Accursio, pełniącemu obecnie funkcję ratusza, monumentalnemu Palazzo dei Banchi oraz ciekawej Fontannie Neptuna.


Czas na prawdziwie włoską krzywą wieżę. A jako że nie przebywamy w Pizie, to jednocześnie podwójną jej dawkę. 😀 Wieża Asinelli nie jest może tą najsłynniejszą, lecz dominuje w innym kryterium – to najwyższa tego typu konstrukcja w całym kraju. Ponad 97 metrów wysokości sprawia, że widać ją z bardzo daleka, a wraz z sąsiadującą Wieżą Garisenda stała się niemalże symbolem i punktem rozpoznawczym miasta. Co ciekawe, to właśnie ta druga, mniejsza, z 4-stopniowym kątem nachylenia, „wygrywa” pod względem krzywizny. Obie powstały w XII wieku, kiedy to takie budowle wznoszono w Bolonii na potęgę (mówi się, iż mogło być ich nawet około 180) i pełniły ówcześnie funkcje obronne. W następnych latach ich rola zupełnie się zmieniła, przekształcając się na typowo mieszkalną, nie były w żaden sposób niezbędne, a większość z nich przestała istnieć. Na szczęście te dwie wciąż stoją, a przyjeżdżający turyści w dalszym ciągu mogą je podziwiać. 😉

W mojej videorelacji wspomniałem już o największym zaskoczeniu, jakie spotkało mnie w Bolonii, lecz muszę napisać o nim również w artykule. Mam na myśli street art, którego zupełnie nie spodziewałem się po tak starodawnym i „ceglanym” mieście. I nie mówię o jednym czy dwóch muralach, a o ogromnej ilości tego rodzaju sztuki, w różnych miejscach, a nawet całych kolorowych, malowanych dzielnicach. Nie da się ukryć, iż świetnie kontrastuje to z tutejszą architekturą i zdecydowanie urozmaica oraz ubarwia spacery miejscowymi uliczkami. 😉


I tyle z najistotniejszych atrakcji stolicy regionu Emilia-Romania. Na zakończenie jeszcze kilka interesujących zdjęć z punktów, które nie znalazły się w opisie, a które również są warte zobaczenia. W głównej roli przede wszystkim kolejne obiekty sakralne, a skoro Bolonia słynie też z ciągnących się kilometrami arkad, nie zabraknie rzecz jasna także tych elementów architektonicznych. 🙂


Pierwsza część wycieczki za nami, a w kolejnej przeniesiemy się do Toskanii, a konkretnie do Florencji. Można więc śmiało stwierdzić, że to był zaledwie przedsmak, przystawka, bo główne danie dopiero przed nami. Zapewniam też, iż położona nad rzeką Arno miejscowość ma jeszcze więcej do zaoferowania, a jeśli sami chcecie się o tym przekonać, zapraszam do następnego rozdziału. 😉

<-Włosko-rumuńska wyprawa, pełna wrażeń i kontrastów                                                                                                                                     Dzień 2: Florencja->