Bukareszt cz.1

A więc pora na ostatni przystanek podczas wyjazdu, zamieniamy urokliwe włoskie scenerie na niesamowicie kontrastowy Bukareszt. Czemu kontrastowy? Otóż stare, rozpadające się wręcz budynki oraz brudne ulice „żyją” tuż obok tych efektowniejszych i barwniejszych konstrukcji, będących głównymi atrakcjami miasta. I nie wiadomo do końca czy nazwać to specyficznym klimatem, czy po prostu lekkim „zacofaniem” i kompletną niedbałością o ład i porządek. Zapraszam do prześledzenia podróży wybranym przeze mnie szlakiem, a może sami wyrobicie sobie zdanie na ten temat. 😉

Zaczynamy od Monasteru Wojewody Radu (Mănăstirea Radu Vodă), czyli tutejszego prawosławnego męskiego klasztoru. I tak jak w przypadku przeważającej części rumuńskich obiektów sakralnych, co zobaczycie jeszcze później, największy podziw wywołuje jego wnętrze. Wszechobecne freski, olśniewające złote zdobienia oraz przepiękny barokowy ikonostas niemalże odbierają mowę i wprawiają w całkowite osłupienie. Ciężko wyrazić to wszystko słowami, lecz na pewno nieco pomogą w tym zdjęcia. 🙂


Przejdźmy od razu do kolejnej świątyni, pod wezwaniem św. Spirydona. W tym przypadku już strona zewnętrzna sprawia pozytywne wrażenie. Wzniesiona w stylu eklektycznym konstrukcja łączy elementy gotyckie z typowymi dla budownictwa mołdawskiego i wygląda całkiem widowiskowo. Ponadto warto również zaznaczyć, iż jest to największa cerkiew w Bukareszcie. Wnętrze oczywiście też ma sporo do zaoferowania – witraże przedstawiające sceny biblijne oraz z żywotów świętych, piękne freski i wspaniałe ołtarze. Niestety w środku było dość ciemno i fotografie nie oddają pełni uroku, niemniej jednak punkt zdecydowanie godny uwagi. 🙂


Zmieniamy całkowicie klimat, bo Bukareszt to nie tylko architektura. Okazuje się, że są tu także tereny zielone, świetne jako odskocznia od (często rozpadających się) budynków i idealne na krótki spacer w sympatycznym otoczeniu. Jednym z takich miejsc jest niewątpliwie Parcul Carol I, nazwany na cześć byłego króla Rumunii Karola I Hohenzollerna-Sigmaringena. Znajdziemy w nim kilka ciekawym pomników, fontann oraz potężne Mauzoleum z dość bogatą historią, gdyż niegdyś „sławiło” komunistycznych przywódców i bojowników, obecnie zaś traktuje się je jako pamiątkę Nieznanego Żołnierza, a wokół niego umieszczone zostały groby poległych w I wojnie światowej.


Kolejny punkt to Dealul Mitropoliei – niewielkie wzniesienie, lecz niezwykle ważne pod względem historycznym, kulturowym i religijnym. Zacznijmy od tego ostatniego kryterium. Pisałem już wcześniej o bukareszteńskich świątyniach, tu mieści się centrum całego rumuńskiego prawosławia z Katedrą Patriarchalną i Pałacem Patriarchy, a więc najwyższego dostojnika duchownego w kościołach wschodnich. Jeśli chodzi o wartość historyczną, należy wspomnieć o tym, że do 1997 roku spotykały się tutaj Izba Deputowanych Rumunii oraz Wielkie Zgromadzenie Narodowe, a Aleksandra Jana Cuza ogłoszono księciem Mołdawii i Wołoszczyzny. Natomiast do aspektów wizualnych i turystycznych przekonywać nie będę, ponieważ zrobią to za mnie zdjęcia. 😉


Następny interesujący obiekt sakralny to Monaster Antyma. I właśnie ten święty był inicjatorem wzniesienia klasztoru męskiego w tej lokalizacji, jako patronów wspólnoty wskazał Wszystkich Świętych, sam wykonał plan świątyni i pracował przy rzeźbieniu ikonostasu. Szczerze trzeba przyznać, że całość wyszła mu nadzwyczaj dobrze. Niestety wnętrze cerkwi jest dość słabo oświetlone i fotografie nie oddają pełni jej blasku, ale wierzcie mi, doprawdy warto na nie rzucić okiem. Niewątpliwie dodatkowo przyciągającym czynnikiem są także wszechobecne malunki ścienne i zdobienia zewnętrzne budynku. Aby je zobaczyć, nie musimy specjalnie nadkładać zbyt wiele drogi, bo tuż obok znajduje się najsłynniejsza budowla Rumunii, której po prostu nie sposób ominąć… 😉


A wspomnianym przed chwilą obiektem jest Pałac Parlamentu (Palatul Parlamentului), dawniej znany jako Dom Ludowy, z którym wiążą się przedziwne, zwłaszcza kontrowersyjne historie. Otóż pomysłodawcą jego powstania był Nicolae Ceaușescu, prezydent-dyktator Rumunii. W trakcie przygotowań zburzył on 7 kilometrów kwadratowych centrum miasta (wraz z kilkunastoma świątyniami) i wysiedlił 40 tysięcy ludzi. Konstrukcja wzniesiona została w rekordowym tempie 5 lat (choć tak naprawdę nie została ukończona do dziś), a w tym okresie zespół 200 architektów i 20 tysięcy robotników (niektóre źródła podają nawet liczbę 30 tysięcy) pracowało non stop 24 godziny na dobę. Obecnie, po amerykańskim Pentagonie, to drugi pod względem wielkości gmach na całym świecie, z łączną powierzchnią zabudowy wynoszącą 830 tysięcy metrów kwadratowych. Pałac posiada 12 nadziemnych kondygnacji, a ponadto osiem poziomów pod ziemią. Ma około 1100 pomieszczeń, w 440 z nich są biura, mieści się tu również 30 wielofunkcyjnych sal, 4 restauracje, 3 biblioteki, 2 parkingi podziemne i sala koncertowa. W swoim czasie chcieli go kupić nawet Rupert Murdoch i Michael Jackson, ostatecznie jednak pozostał własnością narodu rumuńskiego.


I tyle, jeśli chodzi o pierwszy dzień w Bukareszcie. Czas na odpoczynek i nocleg, a reszta atrakcji stolicy Rumunii w ostatniej już części, do której serdecznie zapraszam. Zapewniam, że zostało jeszcze sporo interesujących miejsc i efektownych budowli – po prostu nie możecie tego przegapić. 😉

<-Dzień 3: Wenecja                                                                                                                                                                                                Dzień 5: Bukareszt cz.2->