Pojedynczy strzał: Dortmund

W dzisiejszym „pojedynczym strzale” na tapetę bierzemy niemieckie miasto, które jest dość popularnym kierunkiem wśród polskich turystów, głównie ze względu na łatwą dostępność i niewysoką cenę przelotów z naszego kraju. Mowa o Dortmundzie, czyli największej miejscowości Zagłębia Ruhry i znaczącym ośrodku przemysłowym (wydobycie węgla kamiennego, hutnictwo żelaza, przemysł maszynowy, metalowy, elektrotechniczny, elektroniczny, spożywczy oraz centrum finansowo-handlowe). Czy pośród tych wszystkich fabryk i firm znajdziemy jakieś interesujące atrakcje? Czy to odpowiedni kierunek dla typowego podróżnika? Odpowiedzi na te pytania już za chwilę. 😉

Zacznijmy na sportowo. Pierwszym punktem, który z całą pewnością przypadnie do gustu wszystkim fanom niemieckiego futbolu, jest Deutsches Fußballmuseum. Obiekt ten został otwarty w 2015 roku z ramienia DFB (Niemieckiego Związku Piłki Nożnej) i traktuje się go jako narodowe muzeum piłkarskie. Osobiście nie skorzystałem z możliwości obejrzenia mieszczących się tam zbiorów, gdyż historii piłkarstwa w kraju naszych zachodnich sąsiadów raczej nie zaliczę do moich ulubionych dziedzin, a znalezione w internecie informacje i zdjęcia też zbytnio mnie do tego nie zachęciły. Z „ulicy” można natomiast dostrzec, iż jest to nowoczesna konstrukcja, a przeszklony budynek wygląda dość ciekawie. Tuż obok znajduje się również Aleja Gwiazd, jednak tej (przynajmniej na zewnątrz muzeum) nie zaliczymy do najbardziej okazałych i, krótko mówiąc, raczej nas nie zachwyci.

Pozostajemy w tym samym temacie, lecz przenosimy się nieco dalej od centrum, do dzielnicy Westfalenhalle, bo właśnie tam usytuowany jest Signal Iduna Park (wcześniej zwany Westfalenstadion), czyli obiekt, na którym na co dzień swoje mecze rozgrywa Borussia Dortmund. Odbywały się tu także spotkania podczas Mistrzostw Świata zarówno w 1974, jak i 2006 roku. Mogąca pomieścić ponad 81 tysięcy widzów konstrukcja to największy stadion piłkarski w Niemczech oraz czwarty pod względem wielkości w całej Europie. I chociażby z tego powodu miejsce to trzeba uznać za obowiązkowy punkt każdego kibica. Ponadto mieści się tu również ciekawy sklepik klubowy, w którym znajdziemy naprawdę przeróżny, szeroki asortyment, a wszystko oczywiście w czarno-żółtych barwach klubowych. Wręcz idealne miejsce na zakup pamiątki z Dortmundu. 😉


Ok, ale co poza sportem? Trzeba szczerze przyznać, że niestety niezbyt wiele. Warto wspomnieć na pewno o wpisanym na miejską listę zabytków Altes Stadthaus. Całkiem efektowną konstrukcją, z orłem (herbem Dortmundu) na szczycie, można równie dobrze nazwać Starym Ratuszem, gdyż jego użytkownikami jest administracja miasta. I chociaż prawdziwy ratusz swoją siedzibę ma naprzeciwko, nie ma sensu się na nim skupiać, ponieważ w zestawieniu ze wspomnianym właśnie obiektem wypada po prostu dość blado.

Kolejnym godnym uwagi punktem tego przemysłowego miasta jest wybudowany w XII wieku Hörder Burg. Data ta może być jednak lekko myląca, gdyż zamek ten był wielokrotnie odbudowywany, a swój obecny wygląd zawdzięcza ostatniej renowacji z 2011 roku. Może odbiera to mu trochę z wartości historycznej, lecz każdy kij ma dwa końce – dzięki temu posiada wyraźne atuty wizualne. Zamkowa wieża prezentuje się naprawdę nieźle, a znajdujące się tuż obok sztuczne jezioro Phoenix-See tylko wzmacnia pozytywny odbiór całości. Niestety atrakcja ta nie mieści się w centrum Dortmundu, jednak będąc w okolicy stadionu Borusii i Westfalenparku na pewno warto odwiedzić również te rejony.

Nie mogę pominąć jeszcze jednej niezwykle barwnej atrakcji. I w sumie nie wiem, czy powinienem o niej mówić w liczbie pojedynczej, ponieważ tak jak Wrocław ma swoje krasnale, a symbolem Berlina są niedźwiedzie, tak Dortmund wyróżniają kolorowe, oryginalne i nieszablonowe skrzydlate nosorożce. „Zwierzęta” te mają z reguły 2 metry długości oraz 1,5 wysokości i służą obecnie głównie jako przestrzeń reklamowa dla przeróżnych firm. Myślę, że zwłaszcza dzięki temu zawdzięczają swoją malowniczość oraz niepowtarzalność. Nie wiem ile ich jest dokładnie (mówi się aż o 120), ale wypatrywanie ich na każdym kroku, szukanie w rozmaitych lokacjach, zdecydowanie urozmaica zwykły spacer po mieście. Muszę szczerze przyznać, iż z mojej wizyty właśnie tę „zabawę” wspominam najlepiej, gdyż po prostu wciągnęła i zaskoczyła mnie najbardziej. 😉

W Dortmundzie znajduje się także wiele pomników i fontann. Nie będę żadnych wyróżniać i opisywać oddzielnie, jednak przynajmniej kilka jest naprawdę interesujących i nietypowych, a zobaczenie ich i dodanie do swojej fotograficznej kolekcji będzie na pewno miłym akcentem. Poniżej krótka galeria z najmocniej przykuwającymi wzrok spośród tych, które mi udało się ujrzeć. 🙂

I choć nie przedstawiłem zbyt wielu dortmundzkich atrakcji, to w gruncie rzeczy wszystkie, którymi według mnie w ogóle warto się zainteresować. No może jeszcze kilka interesujących ujęć w końcowej galerii, lecz już bez dzielenia na oddzielne akapity i szczegółowych opisów.


Czas na parę słów podsumowania. Jak widzicie, relacja nie jest zbyt obszerna ani imponująca, tak samo zresztą jak atrakcje w Dortmundzie – zarówno ich ilość, jak i jakość nie powala. Jasne, fani piłki nożnej znajdą tu coś dla siebie, ale co z pozostałymi? Nie sądzę, aby był to dla nich odpowiedni kierunek. Miasto chyba zdecydowanie bardziej stawia na przemysł niż na turystykę, więc nie ma sensu i potrzeby na siłę tego zmieniać. Dlatego moim zdaniem w tym rejonie dużo lepszym wyborem będzie opisywana już wcześniej Kolonia lub Düsseldorf.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *