Edynburg cz.2

Na drugi dzień w Edynburgu zaplanowałem zobaczenie miejsc położonych nieco dalej od miejsca zakwaterowania oraz centrum, dlatego potrzebowałem całodziennego biletu na komunikację miejską, aby móc się do nich bezproblemowo dostać. Poruszanie się autobusami nie jest tak proste i szybkie jak metrem, jednak przy dobrej organizacji nie sprawi nam to aż tak dużego problemu.

Na początek przejażdżka do Leith – portowej dzielnicy miasta. Tam zacumowany jest HMY Britannia, czyli dawny jacht brytyjskiej królowej Elżbiety II. Oczywiście udostępniony jest on do zwiedzania (15€), lecz co ciekawe, wejście do niego prowadzi przez galerię handlową Ocean Terminal. Dość oryginalny zabieg marketingowy. Osobiście nie jestem w stanie stwierdzić, czy warto zwiedzać jacht od środka, gdyż na miejsce dotarłem zbyt wcześnie, kiedy bramki wejściowe były jeszcze zamknięte, a jako że nie był to dla mnie punkt obowiązkowy, postanowiłem nie tracić czasu na czekanie.

Następnym punktem programu był Królewski Ogród Botaniczny (Royal Botanic Garden Edinburgh). Każdy miłośnik natury i roślinności znajdzie tu coś dla siebie. Bez wątpienia świetne miejsce na krótki relaksujący spacer wśród sympatycznej scenerii.

Jak już wspominałem w relacji z dnia poprzedniego, w Edynburgu możemy znaleźć kilka zamków. Kolejnym z nich jest Lauriston Castle. W moim odczuciu otaczający go niewielki ogród robi lepsze wrażenie niż sama budowla i ze względu na to, iż miejsce to jest mocno oddalone od centrum miasta, raczej nie zachęcam do odwiedzin, chyba że naprawdę macie sporo wolnego czasu.

Czasami jest tak, że nawet niezaplanowane wcześniej atrakcje wywrą na nas piorunujący efekt. Tak było w moim przypadku z Stewart’s Melville College. Podróżując autobusem ujrzałem przez szybę całkowicie fantastyczny budynek, bez zastanowienia wysiadłem, by spojrzeć na niego z bliska i przynajmniej zrobić zdjęcie. Niby zwykła szkoła, a z wyglądu przypomina cudowny zamek. 😮

Muzealne podboje tego dnia rozpocząłem od Scottish National Gallery of Modern Art, czyli galerii sztuki nowoczesnej. W jej skład wchodzą dwa odrębne budynki, jednak żaden z nich nie zatrzymał mnie na dłuższą chwilę. Uważam, iż wszystko co najlepsze znajduje się na zewnątrz, zarówno jeśli chodzi o wystawy, jak i architekturę. Być może to po prostu nie mój klimat.

Masa edynburskich atrakcji za mną, a coraz bliżej jedna z tych najbardziej rozpoznawalnych – fantastyczny zamek na wzgórzu. Widoczny jest on z wielu miejsc w okolicach centrum miasta, dlatego wspominam o nim już teraz. Zanim jednak do niego dojdziemy, krótka wzmianka o jednej ze świątyń sakralnych. Mowa o Kościele św. Jana Ewangelisty (Church of St John the Evangelist). Nie wyróżnia się wprawdzie niczym szczególnym wewnątrz, lecz naprawdę okazale prezentuje się „z ulicy”, zwłaszcza w połączeniu z cudowną zamkową scenerią.

Najlepsze zdjęcia można chyba jednak wykonać z Princes Street Gardens. Ogrody te położone są tuż u podnóża zamku, a w ich obrębie znajdziemy wiele innych wspaniałych obiektów, m.in. Ross Fountain, Scott Monument oraz budynki Royal Scottish Academy Building czy Scottish National Gallery. Można tam doświadczyć również polskiego akcentu w postaci wybudowanego pomnika niedźwiedzia Wojtka.


I wreszcie przyszedł czas na prawdziwą wisienkę na torcie. Zamek edynburski, bo o nim mowa, znajdziemy na większości pocztówek czy folderach ze szkockiej stolicy. I naprawdę trudno się temu dziwić, gdyż widok ten całkowicie zapiera dech w piersiach. Fantastyczny, niesamowity, niepowtarzalny… można tak wymieniać w nieskończoność, jednak żadne słowa i tak w pełni nie oddadzą rzeczywistego wrażenia. To trzeba po prostu zobaczyć na własne oczy! Osobiście przeglądając zdjęcia i informacje w internecie nie zdecydowałem się na zwiedzanie go od środka. Cena nie należy do najtańszych (16,5€), a zdecydowanie wszystko co najlepsze zaobserwujemy bez ponoszenia żadnych kosztów.

Tak jak pisałem w relacji z poprzedniego dnia, nie udało mi się obejrzeć całej ogromnej kolekcji w National Museum of Scotland, więc właśnie przyszła pora na ponowne odwiedziny tego świetnego muzeum. Nie będę jednak ponownie o nim opowiadał. Chciałbym w tym miejscu wspomnieć natomiast o kolejnym nieplanowanym, a ciekawym miejscu. The World Famous Frankenstein & Bier Keller to pub ucharakteryzowany na niewielki zameczek, u progu którego wita nas nie kto inny jak sam Frankenstein. Całkiem interesujące i nietypowe.

Na sam koniec, jako że w sezonie letnim otwarta jest aż do godziny 19, została Katedra św. Idziego (St Giles’ Cathedral), czyli główny obiekt sakralny w Edynburgu. Monumentalna budowla została wzniesiona w XIV wieku i właśnie tak prezentuje się również od środka. Nie znajdziemy tam przepychu czy cudownych zdobień, ale jej ogrom i wartość potęgują podtrzymujące konstrukcję potężne kolumny. Na pewno można odnaleźć w tym pewien urok, co nie do końca oddają zdjęcia.

Jako zakończenie prezentuję jeszcze kilka ciekawych zdjęć, które nie zostały ujęte w relacji, a którymi chciałbym się podzielić. 😉


<-Dzień 4: Edynburg cz.1                                                                                                                                                                                   Dzień 6: Glasgow cz.2->