Florencja

Drugi przystanek włosko-rumuńskiej wycieczki to najważniejsze miasto Toskanii, a więc Florencja. Często określa się ją mianem „stolicy renesansu”, bo silnie wspierała artystów właśnie tego okresu. Swoje dzieła tworzyli tu naprawdę wielkie znakomitości, wśród których byli między innymi Michał Anioł, Galileusz i Leonardo da Vinci. Czy ich udział w historii Florencji widoczny jest na co dzień i ma znaczący wpływ na tutejsze zabytki? Za chwilę przyjrzymy się temu nieco dokładniej. 😉

Stwierdzenie, że wiele miejscowości prezentuje się cudownie z wzniesień, gdy mamy szansę na obejrzenie w pełni ich panoram, nie będzie raczej odkryciem. Czasem jednak w okolicy nie ma dostępnych żadnych szczytów, z których można zachwycać się takimi sceneriami. Na szczęście problem ten nie dotyczy Florencji, gdyż w tym przypadku takich miejsc jest co najmniej kilka. I zaczynamy od jednego z nich, a konkretnie od Giardino delle rose, czyli ogrodu różanego. Lecz nie będę rozpisywał się na temat kwiatów, wolę się skupić na fantastycznym punkcie widokowym, urozmaiconym dodatkowo bardzo oryginalnym rozwiązaniem. Otóż rewelacyjne krajobrazy da się tu podziwiać przez pewnego rodzaju stalową walizkę, rzeźbę, tworzącą samoczynnie niejako ramkę. Niby mała, niepozorna rzecz, a mocno zaskakuje i cieszy. 🙂

Nieopodal usytuowany jest pierwszy z niesamowitych florenckich obiektów sakralnych. Mowa o Kościele San Miniato al Monte uznawanym za jedną z najwspanialszych romańskich budowli w Toskanii i jedną z najbarwniejszych świątyń w całych Włoszech. I nie bierze się to tylko z aspektów czysto wizualnych fasady kościoła, choć takowych nie należy jej odbierać, ale przede wszystkim właśnie z położenia na szczycie jednego z najwyższych punktów w mieście. Nie muszę więc chyba nikogo przekonywać, iż stąd też rozpościerają się wręcz zapierające dech w piersiach widoki, co zresztą zaraz zademonstruję na fotografiach. 😉

Nie zwalniamy tempa, jeśli chodzi o punkty widokowe (bo tak naprawdę wszystkie zlokalizowane są blisko siebie, na tym samym wzniesieniu), a właściwie nawet przyspieszamy. Czas na, w moim przekonaniu, najcudowniejsze i mogące pochwalić się najbardziej zjawiskowymi sceneriami miejsce – Piazzale Michelangelo (Plac Michała Anioła). Fantastyczne krajobrazy to jednak nie wszystko, co tu odnajdziemy. Skoro skwer nosi imię jednego z najznakomitszych artystów w dziejach, nie mogło zabraknąć najsłynniejszej rzeźby powstałej z jego ręki – „Dawida”. Nie jest to oczywiście oryginał, bo ten mieści się w tutejszej Galleria dell’Accademia, lecz i tak robi świetne wrażenie, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego rozmiary. Krótko mówiąc, idealny obszar, aby na chwilę usiąść i napoić się otaczającym pięknem. 🙂


Następny w zestawieniu będzie Kościół Santa Croce (św. Krzyża). Zastanawiałem się, czy w ogóle o nim pisać, mimo tego ostatecznie zdecydowałem się to zrobić. Skąd moje wahania? Otóż za wejście do niego musimy zapłacić 8€, co w pewnym sensie, jako że jestem zwolennikiem oszczędnego podróżowania i osobą twierdzącą, iż obiekty sakralne powinny być udostępnione do zwiedzania nieodpłatnie, dyskwalifikuje go w moich oczach. Lecz wartość historyczna tej bazyliki mniejszej nie pozwoliły mi całkowicie jej pominąć. Należy do najważniejszych świątyń franciszkańskich we Włoszech, często nazywana bywa nawet Panteonem, gdyż to miejsce spoczynku wielu osobistości Florencji, jak chociażby Michała Anioła, Dante Alighieriego czy Galileusza. Jak się domyślacie, o wnętrzu kościoła nie mogę powiedzieć zbyt dużo, ale po prostu nie da się nie zauważyć jego efektownej, skutecznie przyciągającej wzrok fasady.


Centrum Florencji. A tam najważniejszy i zdecydowanie najpiękniejszy plac stolicy Toskanii – Piazza della Signoria. Najistotniejszym jego budynkiem jest niewątpliwie Palazzo Vecchio (czyli dosłownie Stary Pałac), a więc dawna siedziba rady miejskiej. Konstrukcja na pewno nie zalicza się też do tych typowych. Prosta, kwadratowa podstawa przypominająca sześcian ze strzelistą 94-metrową wieżą oraz różnorodnymi zdobieniami daje do myślenia. Koniecznie trzeba także zajrzeć na cudowny dziedziniec wewnętrzny z niewielką, aczkolwiek urokliwą fontanną z Puttem (motywem dekoracyjnym przedstawiającym uskrzydloną postać anioła) w roli głównej. Poza tym, wstępując na skwer, w oczy rzucają się natychmiast rzeźby. I to całe ich mnóstwo. Przy wejściu do pałacu dwa ogromne pomniki – „Dawid” Michała Anioła (znowu 😛 ) oraz „Herkules i Kakus” Baccio Bandinellego. Ponadto znajdziemy tu jeszcze Fontannę Neptuna (podczas mojej wizyty niestety w trakcie renowacji), konny posąg księcia Toskanii Kosmy I oraz Loggię dei Lanzi, z kolejną porcją dzieł, wśród których zobaczymy ponownie Herkulesa oraz, między innymi, Perseusza z głową Meduzy czy Menelaosa. Krótko mówiąc, punkt obowiązkowy na turystycznej mapie Florencji, do czego nie ma chyba potrzeby nikogo przekonywać. 🙂


Podnosimy poprzeczkę wyżej i przechodzimy do kolejnego fantastycznego oraz odbierającego mowę z zachwytu miejsca – bezapelacyjnie najwspanialszego kościoła w mieście – Katedry Santa Maria del Fiore (Matki Bożej Kwietnej). Zacznijmy od jej rozmiarów. Z wnętrzem o długości 153 metrów i 38 metrach szerokości naw jest jedną z największych w całej Europie. Najbardziej imponujący element świątyni to bez wątpienia ogromna (mająca 45 metrów średnicy) kopuła przykrywająca wschodnią część budowli, także rekordowa, gdyż największa na świecie wybudowana z cegły. Nie trzeba raczej dodawać, że obiekt o takich wymiarach widać z wielu rejonów Florencji. Warto natomiast zwrócić uwagę na efektowną elewację, którą zdobią geometryczne wzory stworzone z białego, zielonego i różowego marmuru. Identyczny styl posiada jeszcze stojąca tuż obok wieża, prawie 85-metrowa Dzwonnica Giotta. Za wejście do katedry nie pobiera się opłat, lecz najpierw musimy „odstać” swoje w długiej kolejce (w moim przypadku niemalże godzinę). Po fakcie uważam jednak, że czas ten mogłem spożytkować znacznie lepiej, bo w środku ciekawie prezentują się jedynie freski na sklepieniu przywoływanej już kopuły. Gdyby wciąż było komuś mało, na placu natkniemy się również na Baptysterium San Giovanni z zupełnie niepowtarzalnymi, w całości złoconymi Drzwiami Raju. 🙂


Pora na chyba najoryginalniejszy i niesamowicie zadziwiający punkt w stolicy Toskanii, w normalnych warunkach nie uchodzący za atrakcję, lecz we florenckim wydaniu zdecydowanie tak. 😉 Co mam na myśli? Otóż Officina profumo-farmaceutica di Santa Maria Novella to zakład perfum i farmacji wchodzący w skład tutejszego kompleksu klasztornego. Nie byle jaki zakład, ponieważ uważany za najstarszą działającą do dziś aptekę w Europie (funkcjonuje nieprzerwanie od prawie czterech stuleci), której wnętrze mogłoby konkurować z wieloma pałacami. Tak naprawdę połączenie przyjemnego z pożytecznym – można kupić jakieś leki, a przy okazji napawać się cudownym wystrojem, co jest prawdopodobnie głównym powodem tak licznych odwiedzin. Wyjątkowa placówka, zwłaszcza że nie trafia się często na miejsca, potrafiące oprócz oczu zadowolić też drogi oddechowe, a tu zapachy są niepodrabialne. 😉


Przed wizytą we Florencji wiedziałem, że miasto posiada sporo wspaniałych kościołów, lecz po tym, który chcę opisać na koniec, nie do końca się tego spodziewałem, stał się więc największym pozytywnym zaskoczeniem w swej kategorii. Na to miano zasłużył Chiesa di Ognissanti, niepozorny z zewnątrz, aczkolwiek w środku skrywający prawdziwe skarby. Świątynia ta otrzymywała liczne dotacje od rodziny Vespucci (znanej przede wszystkim ze słynnego podróżnika Amerigo Vespucciego) i właśnie tu pochowani są jej najznamienitsi członkowie. Ja jednak skupię się na wnętrzu z głębokim transeptem, gdzie niejako „ukryto” (bo są zupełnie niewidoczne tuż po przekroczeniu progu wejściowego) kilka fantastycznych kaplic i ołtarzy. Mnie najbardziej urzekła Cappella Funeraria di Carolina Bonaparte Murat, czyli Kaplica Grobowa królowej Neapolu i najmłodszej siostry Napoleona Bonaparte, ale znajdziemy także całą masę innych fenomenalnych oraz przyciągających wzrok elementów. 🙂


Pozostała już tylko tradycyjna galeria zamykająca artykuł, lecz w tym przypadku będzie ona nadzwyczaj obfita w interesujące ujęcia. W stolicy Toskanii natrafić można na naprawdę wiele urokliwych widoków, zabytkowych budynków czy ciekawych placów, a teraz ich obszerne zestawienie, bez związanych z nimi historii i długich opisów. Nie myślcie jednak, że skoro umieściłem wszystkie w jednym akapicie, są mniej atrakcyjne. Wręcz przeciwnie. Zresztą sami zobaczcie, a na pewno przyznacie mi rację. 😉


Zamykamy drugi rozdział włoskiej wyprawy i nie zamierzam ukrywać, że Florencja zrobiła na mnie ogromnie pozytywne wrażenie. A wy co o niej sądzicie? Jakby tego było mało, przed nami wciąż Wenecja, na którą „ostrzyłem sobie zęby” chyba jeszcze bardziej. Czy spełniła moje wysokie oczekiwania? O tym już w następnej części. 😉

<-Dzień 1: Bolonia                                                                                                                                                                                                 Dzień 3: Wenecja->