Grota Fingala – najpiękniejsza szkocka jaskinia

Za każdym razem, kiedy przygotowuję się do podróży, staram się dowiedzieć co nieco o miejscu, do którego jadę, oraz wyszukuję jego największe, najciekawsze i najbardziej niezwykłe atrakcje. Tworząc taką listę, na jej szczycie umieszczam kilka punktów „obowiązkowych”, które po prostu muszę zobaczyć. W przypadku Szkocji jednym z takich punktów była Grota Fingala. Gdy tylko ujrzałem w internecie jej zdjęcia, decyzja została podjęta niemalże samoistnie. I choć wtedy jeszcze nie wiedziałem, iż plany poruszania się po Szkocji własnym autem i teoretycznie pełna swoboda nie wystarczą, aby do niej dotrzeć, chociaż zawsze staram się podróżować tak oszczędnie, jak tylko to możliwe, nic nie mogło już mnie powstrzymać. 😉

Grota Fingala – co to właściwie jest?

To niezwykła jaskinia na niezamieszkanej wyspie Staffa należącej do archipelagu Hebrydów Wewnętrznych. Niezwykła, gdyż ściany groty uformowane są przez sześciokątne kolumny bazaltowe powstałe w wyniku nagłego ochładzania się gorącej lawy i jej pękanie według heksagonalnego wzoru. Miejsce to zostało odkryte przez brytyjskiego naturalistę Josepha Banksa w 1772 roku, a popularność zyskało głównie po wizycie kompozytora Felixa Mendelssohna z 1829 roku i stworzeniu przez niego uwertury „Hebrydy”, nazywanej również „Uwerturą Groty Fingala”. W następnych latach zachwycili się nią chociażby słynny pisarz Juliusz Verne, malarz William Turner, poeta Walter Scott, a nawet sama królowa Wiktoria. Aha, do tej listy trzeba dopisać jeszcze jedną osobę – mnie. 😛 😉

Jak się tam dostać?

Tak jak wspomniałem we wstępie, w tym wypadku nawet posiadanie własnego auta nie będzie wystarczające. Aby dotrzeć na wyspę Staffa, pokonać trzeba przynajmniej dwa odcinki drogą wodną. I o ile nie jesteś mistrzem pływania przyzwyczajonym do pokonywania wielokilometrowych odcinków wpław, jedynym wyborem będzie połączenie promu i łodzi. A nawet gdybyś był tym nieposkromionym wyczynowcem, musiałbyś jeszcze liczyć na dość sporą przychylność morskich zwierząt. 😀 Ja osobiście nie byłem tak pewny swych umiejętności pływackich, dlatego przejrzałem wiele możliwości dotarcia do celu. Według mnie najlepszą (czyt. najbardziej atrakcyjną cenowo w stosunku do oferowanego programu) posiada Staffa Tours, będąca w rzeczywistości częścią większej brytyjskiej agencji West Coast Tours. A konkretnie mówię tu o ofercie Three Isles Early Bird Tour, podczas której, co można wywnioskować z tytułu, oprócz Staffa odwiedzimy również dwie inne wyspy – Mull i Iona.

Plan wycieczki

  • 7:30-8:20 – prom z Oban do Craignure na wyspie Mull
  • 8:25-9:45 – bus z Craignure do Fionnphort
  • 9:55-10:30 – łódź z Fionnphort na wyspę Staffa
  • 10:30-11:30 – zwiedzanie wyspy Staffa
  • 11:40-12:15 – łódź z wyspy Staffa na wyspę Iona
  • 12:15-14:50 – czas na wyspie Iona
  • 14:55-15:10 – łódź z Iona do Fionnphort na wyspie Mull
  • 15:15-16:35 – bus z Fionnphort do Craignure
  • 17:05-17:55 – prom z Craignure do Oban
Poglądowa mapka trasy touru :)
Poglądowa mapka trasy touru 🙂

Część 1: Oban – Craignure (wyspa Mull)

Skoro prom z Oban wypływał o 7:30, na terminalu trzeba było stawić się nieco wcześniej (tak około 7:00). Przedtem musiałem oczywiście dojechać do miasteczka, odebrać zarezerwowane przez internet bilety oraz znaleźć miejsce parkingowe. W związku z tym wszystkim, tego dnia pobudkę miałem dość wczesną, co odbiło się dość znacząco podczas przeprawy promowej – tę przespałem niemal całkowicie. Nie była to moja pierwsza podróż tym środkiem transportu, więc nie wywołała u mnie większych emocji i zupełnie nie zależało mi na uwiecznianiu jej na zdjęciach. Wolałem zbierać siłę na później. Jednak jeszcze przed wejściem na pokład znalazłem odrobinę czasu, który poświęciłem na podziwianie miasta Oban. Nie podejrzewałem, iż jest ono tak urokliwe i zaciekawi aż tak mnie zaciekawi. 😉

Część 2: Craignure – Fionnphort

Po dotarciu na wyspę Mull, wraz z całą grupą wycieczkowiczów, prom zamieniłem na autobus. Zaczęło się więc zwiedzanie pierwszej z trzech zaplanowanych na tour wysp. Chociaż słowo „zwiedzanie” jest trochę przesadzone, bo ciężko określić nim zwykłe patrzenie zza szyby przemieszczając się z punktu A do punktu B. Muszę przyznać, iż był to najmniej interesujący odcinek całego wypadu. Nie zrozumcie mnie źle, długimi momentami krajobrazy były naprawdę piękne, ale cóż z tego, skoro nie można przystanąć przynajmniej na chwilę, by nacieszyć nimi oko? Ot po prostu jedna z wielu podróży busem, którą zwyczajnie trzeba odbyć, aby dotrzeć do celu. Niecałe półtorej godziny i 60 przejechanych kilometrów, które raczej nie pozostaną w pamięci zbyt długo. Wyspa Mull odhaczona – można by rzec.

Część 3: Fionnphort – wyspa Staffa

To tu zaczyna się prawdziwa przygoda. Od razu po wejściu na pokład łodzi dotarło do mnie, że nastał czas, aby w końcu się „obudzić”. I mówiąc szczerze nie musiałem robić nic specjalnego w tym kierunku. W chwili startu, kiedy tylko zacząłem czuć wiatr we włosach i rozbryzg fal na całym ciele, wyostrzyły się wszystkie moje zmysły, a poziom ekscytacji zdecydowanie się podniósł. Po drodze mijamy przeróżne mniejsze i większe formacje skalne oraz wyspy, wśród których jest chociażby Iona, ale na niej skupimy się nieco później. Podobno można tu też spotkać szeroki wachlarz zwierzęcy, z delfinami, morświnami, a nawet płetwalami karłowatymi oraz rekinami olbrzymimi na czele. Ja osobiście nie miałem tego szczęścia, lecz liczne okazy fok wylegujące się na pobliskich skałach wystarczyły, aby wywołać poruszenie i uśmiech na mej twarzy. Ale to wszystko jest jedynie dodatkiem, z czego zdałem sobie sprawę, kiedy łódź zbliżała się do głównego celu wycieczki. Właśnie wtedy dotarło do mnie, że to nie sama Grota Fingala, a cała wyspa Staffa jest po prostu magiczna. W tym samym momencie rozwiane zostały moje wszelkie wątpliwości odnośnie tego, czy warto było brać udział w tym wcale nie tanim tourze. 😮 😮

Część 4: wyspa Staffa i Grota Fingala

O Grocie Fingala napisałem już trochę we wstępie, lecz nie wspomniałem, że prowadzi do niej specjalnie zbudowana ścieżka, dzięki czemu jaskinię zazwyczaj można zwiedzać nawet od środka. Zazwyczaj, gdyż akurat podczas mojej wizyty przy wejściu do niej trwały prace renowacyjne i wnętrze było niedostępne. O takim stanie rzeczy wiedziałem już wcześniej i w najmniejszym stopniu nie wpłynęło to na mój odbiór, tym bardziej że nic nie stało na przeszkodzie, aby przyjrzeć się grocie z zewnątrz. Warto dodać, iż na Staffa są jeszcze inne morskie jaskinie – Goat, Clamshell, Boat, Mackinnon’s oraz Cormorant. Jednak te tak naprawdę ciężko w ogóle dostrzec, chyba że z perspektywy łodzi. Jeśli chodzi natomiast o informacje ogólne dotyczące wyspy to zajmuje ona 33 hektary powierzchni – ma niecały kilometr długości i prawie pół kilometra szerokości. Dawniej na Staffa żyło nawet bydło, chociażby jelenie, kozy czy owce, ale wysiedlono je w celu regeneracji i rozwoju tutejszej roślinności. Obecnie z fauny pozostały więc tylko ptaki – mewy, kormorany, a przede wszystkim urocze maskonury. 🙂 🙂 Na zwiedzanie wyspy Staffa przeznaczona jest zaledwie 60 minut. Mimo jej niewielkich rozmiarów, to zdecydowanie zbyt mało, uwierzcie mi, jej wyjątkowość i niezaprzeczalne piękno można by było podziwiać długimi godzinami. 👍

Część 5: wyspa Iona

Iona jest dużo większa niż Staffa (877 hektarów powierzchni) i zamieszkana (ma 120 stałych mieszkańców), a również bardziej turystyczna. Przez „turystyczna” mam na myśli komercyjna – są tu restauracje czy sklepy z pamiątkami. Nie dziwi więc, że to właśnie w tym miejscu uczestnicy touru dostają najwięcej wolnego czasu, przecież maszynka do robienia pieniędzy musi się jakoś nakręcać. Jeśli chodzi o atrakcje na Iona, to czele znajduje się, przynajmniej w teorii, tutejsze opactwo, które podobno jest jednym z najstarszych i najważniejszych chrześcijańskich ośrodków religijnych w Europie Zachodniej i stanowiło centrum rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa w Szkocji. Jak zapewne się domyślacie, aby zwiedzić je od środka, trzeba oczywiście dodatkowo zapłacić, z czego ja zrezygnowałem. Na szczęście owa wyspa to nie tylko architektura, a wręcz przeciwnie – to głównie piękna natura, z cudownymi plażami, wzdłuż których rozciąga się bezkres prawdziwie błękitnej oceanicznej wody. I właśnie w tej fantastycznej scenerii spędziłem większość czasu na wyspie Iona. 🙂

No to jeszcze jedna zwierzęca atrakcja – owczy przemarsz 😃

Część 6: Powrót do Oban

Tu właściwie nie ma nad czym się rozwodzić, gdyż droga jest niemalże odbiciem lustrzanym tego, co już opisałem. W skrócie – łódź z Iona do Fionnphort na wyspie Mull, przejazd busem z Fionnphort do Craignure, a stamtąd prom na stały ląd Szkocji, do Oban. Schodzimy z pokładu i cała wycieczka dobiega końca.

Informacje praktyczne

Koszt takiego touru to 65 funtów (ja w 2019 roku płaciłem 61). I mowa tu o najtańszej opcji, która w swoim programie ma wyspę Staffa i Grotę Fingala. Prom wyrusza z Oban o 7:30 i wraca około 18 (dostępna jest opcja 9:30-20:00, ale wtedy cena wzrasta), cała wycieczka trwa zatem mniej więcej 10 i pół godziny. Jeżeli chodzi o parking, to jest kilka specjalnie wyznaczonych w tym celu miejsc, na których zostawienie auta na cały dzień kosztuje 3-5 funtów. No chyba że jesteście oszczędnymi podróżnikami, jak ja, to mam dla Was małego tipa – nic nie stoi na przeszkodzie, aby pojechać ulicą Gallanach Road na zachód wzdłuż brzegu i zaparkować samochód na tejże ulicy przy domach mieszkalnych. Dzięki temu mamy jeszcze kilkaset metrów ekstra spaceru, który możemy wykorzystać na podziwianie pięknych wodnych scenerii miasteczka. 😉 Decydując się na tour warto pamiętać o ubraniu ciepłych i nieprzemakalnych ubrań (z racji na dość zmienną szkocką pogodę), zabraniu kremu przeciwsłonecznego (z racji na dość zmienną szkocką pogodę) i założeniu najlepiej antypoślizgowych butów (z racji na dość mokrą szkocką pogodę). 😀 Bardzo możliwe, że do obserwacji napotkanych zwierząt przyda się również lornetka, a przynajmniej aparat z niezłym zoomem. 😉

Wyspa Staffa – ciekawostki

  • Letnie miesiące są najlepszym czasem, aby na Staffa spotkać przeróżne gatunki ptaków. Wyspa ta jest dla nich idealnym miejscem lęgowym, a swoje jaja wysiadują tu głównie nurniki, fulmary czy wspomniane już wcześniej kormorany oraz mewy.
  • Pozostając przy ptakach, największą popularnością wśród turystów cieszą się oczywiście maskonury. Przedstawię pokrótce ich cykl lęgowy, aby dokładniej nakreślić, kiedy można się ich na wyspie spodziewać. Więc pierwsze osobniki pojawiają się na przełomie marca oraz kwietnia i zaczynają niejako przygotowywać sobie teren. Mniej więcej w maju i czerwcu wykluwają się młode, którymi jeszcze praktycznie przez cały lipiec rodzice opiekują się w gniazdach. Na początku sierpnia dorośli opuszczają legowisko, a po paru dniach w ich ślady idą „dzieci”. Tak cała impreza się kończy. 😉 Dodam tu jeszcze jeden ciekawy fakt. Głównym pokarmem maskonurów są niewielkie morskie rybki o swojsko brzmiącej nazwie – tobiasze. 😀 Aby do nich dotrzeć, ptaki potrafią zanurkować nawet na 60 metrów w głąb wody.
  • Uważa się, że nazwa Staffa pochodzi od staronordyckiego słowa oznaczającego drewniane klepki budowlane, które wyglądem przypominają bazaltowe kolumny tworzące wyspę. „Staffa” przywołuje zatem dzieje wikingów w tym regionie.
  • Istnieje legenda dotycząca powstania Groty Fingala. Mówi ona, iż Fingal był gaelickim gigantem, który popadł w konflikt z z innym gigantem – Ulsterem. Aby walczyć z Fingalem, Ulster zbudował groblę między Irlandią a Szkocją. Grobla została zniszczona i pozostały tylko jej dwa końce – jednym z nich jest właśnie wyspa Staffa, a drugim Grobla Olbrzymia w Irlandii Północnej.

Podsumowanie

Przede wszystkim trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy warto wydać ponad 60 funtów (61 w moim przypadku, a w 2020 roku już 65), aby wziąć udział w tourze i zobaczyć na własne oczy wyspę Staffa i Grotę Fingala? Ja nie mam co do tego żadnych wątpliwości – zdecydowanie warto! Jest to wprawdzie ogromna kwota, zwłaszcza dla oszczędnych podróżników, do których i ja się zaliczam, ale czasem należy po prostu iść na pewne ustępstwa. W tym wypadku nie ma praktycznie żadnej innej opcji, a po fakcie wiem, że gdybym zrezygnował z możliwości odwiedzin Staffa, długo plułbym sobie w brodę. Jasne, dużo lepiej byłoby spędzić tam więcej czasu, osobiście wolałbym nawet zrezygnować z wizyty na Iona, ale tak jak mówię, typowy turysta ma nieco związane ręce. Niemniej jednak Staffa to miejsce, które na dobrą sprawę może być głównym celem całej podróży, a nie zaledwie jedną z wielu zaplanowanych po drodze atrakcji. To miejsce, które zachwyci każdego i pozostanie w pamięci na zawsze. To miejsce, krótko mówiąc, to prawdziwy cud natury! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *