Pojedynczy strzał: Hamburg

Czas na kolejny niemiecki „pojedynczy strzał”. Tym razem przenosimy się na północ kraju, do Hamburga. Miejscowość na prawach kraju związkowego, z powierzchnią ponad 750 kilometrów kwadratowych i około 1,8 miliona mieszkańców, jest drugim największym miastem w całym kraju (po Berlinie), a także największym portem morskim. W 2011 roku otrzymało również tytuł Europejskiej Stolicy Czystości. Tyle, jeśli chodzi o suche fakty, a już za moment przejdziemy do konkretów, czyli najbardziej interesujących punktów, które tu znajdziemy. 😉

Zaczynamy na sportowo, czyli od dwóch położonych naprzeciwko siebie aren. Pierwsza z nich to Volksparkstadion – obiekt piłkarski, na którym swoje mecze rozgrywa Hamburger SV. Mogący pomieścić ponad 57 tysięcy widzów stadion był jednym z tych, na którym rozgrywano mecze podczas Mistrzostw Świata w 2006 roku, więc jako kibic po prostu nie mogłem go pominąć. Tuż obok znajduje się Barclaycard Arena, hala widowiskowo-sportowa mająca 16 tysięcy miejsc. W swojej historii gościła między innymi Mistrzostwa Świata w Piłce Ręcznej Mężczyzn w 2007 roku oraz wiele koncertów (występowały tu chociażby takie gwiazdy muzyki jak Jennifer Lopez, Tina Turner, Kylie Minogue, Shakira, Mariah Carey, Céline Dion, Christina Aguilera, Britney Spears, Coldplay, Iron Maiden czy Metallica). Do 2016 roku można było tu regularnie oglądać też spotkania w hokeju na lodzie i piłce ręcznej (odpowiednio zespoły Hamburg Freezers i HSV Hamburg).

Następny w zestawieniu jest Plac Beatlesów (Beatles-Platz). Miejsce to przypomina o znaczeniu Hamburga w historii tej słynnej grupy i jej międzynarodowej kariery, gdyż właśnie w jednym z tutejszych klubów debiutowała ona w latach 60. Skwer położony jest w dzielnicy czerwonych latarni St. Pauli, więc niektórym wystarczy zapewne już sam ten fakt, aby odwiedzić pobliskie rejony. 😛 Znajdują się tu liczne kluby nocne, bary i dyskoteki, a oprócz tego także teatry, kabarety czy Panoptikum, czyli muzeum figur woskowych.


Czas na jedną z najbardziej popularnych darmowych atrakcji Hamburga – Planten un Blomen. Jest to 47-hektarowy park w centrum miasta, w którym znajdziemy między innymi wiele ciekawych pomników, kaskad wodnych, wspaniałą roślinność (przykładowo w ogrodzie różanym), ogród japoński, fontannę słynącą z wodno-świetlnych koncertów (niestety odbywają się one wieczorem i nie mogłem być świadkiem żadnego z nich) i wiele innych pozycji godnych uwagi. Jakby tego było mało, w bliskim sąsiedztwie podziwiać można także całą masę interesujących i monumentalnych budynków. Wypadałoby wspomnieć chociażby o Hanseatisches Oberlandesgericht, czyli wspaniałym budynku sądu apelacyjnego, oraz sali koncertowej Laeiszhalle. Ponadto rozciągają się stąd przepiękne widoki z Heinrich-Hertz-Turm (wieżą radiowo-telekomunikacyjna) w tle, choć tak naprawdę ten obiekt widoczny jest z wielu różnych miejsc Hamburga. Podsumowując, punkt zdecydowanie obowiązkowy i mimo że z racji na ogromną powierzchnię parku ciężko obejrzeć go dokładnie w całości, koniecznie trzeba poświęcić trochę czasu i wybrać się w te rejony.


Tak jak w praktycznie każdym mieście, również w Hamburgu nie mogło zabraknąć efektownego obiektu sakralnego. Mam tu na myśli Kościół Główny św. Michała (Hauptkirche Sankt Michaelis), najważniejszą i najpiękniejszą barokową świątynię północnych Niemiec. Już z daleka można dostrzec jego wysoką (ponad 132-metrową), zakończoną kopułą wieżę, jednak najlepsze z całą pewnością znajdziemy w środku. Kiedy ujrzałem jej wnętrze, zastanawiałem się, czy wszedłem właśnie do kościoła, czy może do jakiejś niesamowitej opery. Ogromna przestrzeń, wszechobecna biel ze złoconymi zdobieniami, balkon – na pewno nie przypomina to typowej budowli religijnej. Całość po prostu zapiera dech w piersiach i sprawia, że chce się na chwilę przysiąść i w skupieniu podziwiać fantastyczną zabudowę. Zresztą popatrzcie na poniższą galerię, a jeśli będziecie mieli okazję, koniecznie przekonajcie się na własne oczy. 😉


W Hamburgu znajdują się również obiekty rekordowe. Teraz chciałbym zaprezentować jeden z nich, a mianowicie pomnik Bismarcka (Bismarck-Denkmal). Wybudowana w 1906 roku rzeźba ma 34,3 metra wysokości i jest najwyższą na świecie oraz najbardziej znaną rzeźbą przedstawiającą tego księcia, zwanego także „Żelaznym Kanclerzem”. I właśnie z uwagi na ten fakt w ogóle wspominam o tym monumencie, gdyż szczerze mówiąc jego prezencja do końca mnie nie zachwyciła. Być może na taki stan rzeczy miały wpływ namalowane na nim graffiti, które w moim przekonaniu zupełnie tam nie pasują. Jednak wy oczywiście możecie mieć odmienne zdanie. 😉

Pora na siedzibę Parlamentu i Senatu miejskiego, czyli jeden z ważniejszych budynków – Ratusz (Hamburger Rathaus). Fasada o szerokości 111 metrów i umieszczona centralnie 112-metrowa wieża, na której można dostrzec między innymi przypominającego o wielkim pożarze z 1842 roku feniksa (symbol odrodzenia), robią naprawdę spore wrażenie. I po raz kolejny słowa nie będą najlepszym środkiem przekazu, gdyż nieważne jak wiele i pięknie o nim pisać, nie odda to w pełni rzeczywistości. Być może odrobinę pomogą w tym fotografie, lecz najkorzystniej i tak zobaczyć go „na żywo”. 🙂


W Hamburgu znajdziemy również interesujące muzea. Chciałbym teraz wspomnieć o takim obiekcie, a konkretnie o Kuntshalle, muzeum sztuki, które gromadzi jedne z największych zbiorów dzieł malarstwa w całym kraju. Jak już wspominałem wielokrotnie, ta kategoria nie należy do moich ulubionych, dlatego nie zdecydowałem się na oglądanie kolekcji. Mimo tego, miejsce to i tak zrobiło na mnie pozytywne wrażenie ze względu na przyciągający, efektowny gmach. A będąc precyzyjnym 3 gmachy, gdyż Kunsthalle tworzą modernistyczny Kuppelbau (z ekspozycją sztuki dawnej), monumentalny Backsteinbau (dzieła sztuki głównie z XIX wieku) oraz Galeria Sztuki Współczesnej (i mimo że to najnowszy budynek, jego architektura raczej nie zachwyca). Podsumowując, według mnie punktu tego nie należy zaliczyć do obowiązkowych podczas zwiedzania drugiego pod względem wielkości miasta w Niemczech, lecz z całą pewnością jest na tyle ciekawe i atrakcyjne, że wizyta w tych rejonach nie będzie złym pomysłem.

Czas na kolejny niezwykły, niesamowity i innowacyjny obiekt – Elbphilharmonie. Niedawno wybudowana sala koncertowa (budowę ukończono w 2016 roku, a inauguracja odbyła się 11 stycznia 2017 roku), może pomieścić 2100 osób i prezentuje się naprawdę fantastycznie. Spektakularna fasada budynku składa się z 1096 zakrzywionych szklanych elementów i przypomina ogromną falę lub żagiel, a usytuowanie jej w dzielnicy portowej, na Łabie, tylko potęguje wspaniały efekt. I w sumie nie ma co się temu dziwić, gdyż całkowity koszt konstrukcji wyniósł, bagatela, 866 milionów euro. 😮 Wysoka na 110 metrów filharmonia zalicza się również do najwyższych budowli w całym mieście, a bez cienia wątpliwości również do najbardziej zachwycających.

Została jeszcze jedna atrakcja, którą chciałbym szczegółowo opisać. Atrakcja nie byle jaka, bo w niektórych rankingach uznawana za najlepszą w całych Niemczech, wisienka na torcie – Miniatur Wunderland. Muzeum to posiada aktualnie (2017 rok) makiety o powierzchni 1490 metrów kwadratowych, długość zamontowanych tam torów wynosi 15,4 kilometra (najwięcej na całym świecie), a jeździ po nich 1040 pociągów. Oprócz tego znajdziemy tu między innymi 260 tysięcy pomniejszonych postaci, 130 tysięcy drzew i około 385 tysięcy świateł. Liczby te w przyszłości jeszcze wzrosną, gdyż planowana rozbudowa ma się zakończyć dopiero w 2023 roku. Nie oszukujmy się, suche statystyki, mimo że imponujące, nie działają aż tak bardzo na wyobraźnię. Osobiście o niezwykłości i niepowtarzalności tego obiektu przekonałem się dopiero na miejscu, oglądając ekspozycję. Ilość i dokładność detali po prostu zniewala, a całość po prostu zapiera dech w piersiach. Kolekcja podzielona jest na 9 krain tematycznych (finalnie ma być ich 13), prześledźmy więc pokrótce każdą z nich.

Na pierwszy ogień idą Włochy. Tu zobaczyć możemy największe rzymskie atrakcje – Koloseum, Fontannę di Trevi i Ołtarz Ojczyzny, watykańską Bazylikę św. Piotra oraz chociażby Toskanię, Ligurię, Tyrol Południowy, Wybrzeże Amalfitańskie, Pompeje czy Wezuwiusz. Jakby tego było mało, w planach jest stworzenie jeszcze Wenecji (w 2018 roku).

Następna w zestawieniu jest Szwajcaria, której makieta rozciąga się aż na dwa piętra. Tu uwagę wypada zwrócić przede wszystkim na krajobraz górski, z prawie 6-metrowym szczytem Matterhorn na czele, oraz wytwarzającą prawdziwą czekoladę Lindt fabrykę tego przysmaku.


Pora na Bawarię, czyli niemiecki kraj związkowy obfitujący w przeróżnego rodzaju wspaniałe atrakcje. W Miniatur Wunderland można podziwiać między innymi przepiękną jaskinię stalaktytową (König-Otto-Tropfsteinhöhle) czy słynny i niesamowity Zamek Neuschwanstein.

Kolejny świat tematyczny to miasto Knuffingen i znajdujące się tam lotnisko, które w gruncie rzeczy jest pierwszoplanową atrakcją i sercem całego muzeum. W rzeczywistości próżno szukać tych miejsc na mapie, gdyż są jedynie wytworem wyobraźni twórców. Ciężko w to uwierzyć, ale strefa ta niemal perfekcyjnie odzwierciedla prawdziwy port lotniczy, z przylatującymi, kołującymi i odlatującymi samolotami oraz chociażby ćwiczeniami straży pożarnej. Po prostu wow! 🙂

W Austrii znowu zobaczymy głównie pasma górskie, a także wszechobecny sport narodowy tego kraju, czyli narciarstwo. I tak naprawdę niewiele więcej można tu zaobserwować, gdyż kraina ta zajmuje chyba najmniejszy obszar w całej kolekcji.

Czas na Niemcy Środkowe. Akurat tego świata tematycznego nie zaliczyłbym do najefektowniejszej części ekspozycji, jednak i tu znajdziemy interesujące elementy. Najlepsze wrażenie zrobił na mnie zdecydowanie Wielki Odpust z różnego rodzaju atrakcjami „lunaparkowymi”, całą masą malutkich uczestników i przede wszystkim 4811 wbudowanych świateł LED.

W Miniatur Wunderland znajdują się nie tylko europejskie krainy. Góra Rushmore, Bryce Canyon, Floryda z Miami Beach, Las Vegas – to popularne i świetnie znane wszystkim amerykańskie atrakcje. Właśnie z tego powodu, po początkowym przejrzeniu przewodnika, tej strefy wyczekiwałem najbardziej i muszę stwierdzić, że w najmniejszym stopniu się nie zawiodłem.


Pora na Finlandię, Norwegię i Danię, czyli ogólnie rzecz biorąc Skandynawię. Krajobrazy śnieżne, morskie, statki, budowle sakralne, a także najdłuższy muzealny most (10,45 metra) – między innymi tym wyróżnia się ta strefa. Niesamowita różnorodność oraz fantazyjność. I mimo że znajdujące się tu obiekty nie są być może aż tak znane jak chociażby te amerykańskie, wywołują równie wspaniały efekt.

Ostatnią krainą w muzeum miniatur, a jakżeby inaczej, jest Hamburg. Od razu widać, iż tę część twórcy chcieli przedstawić bardzo dokładnie oraz ciekawie i bez dwóch zdań im się to udało. Ogród Zoologiczny Hagenbeck, największy most w mieście – Köhlbrandbrücke, efektowne dworce, Volksparkstadion, Kościół Główny św. Michała, a przede wszystkim tereny portowe i otwierająca się Elbphilharmonie (stworzenie tych 9 metrów kwadratowych kosztowało aż 350 tysięcy euro) robią naprawdę niesamowite wrażenie. Kolejny niezbity dowód na niezwykłość tego miejsca.

Po przeanalizowaniu wszystkich światów tematycznych trzeba jeszcze wspomnieć o paru ciekawostkach. Po pierwsze, na terenie całego obiektu znajdziemy ponad 200 przycisków akcji, których wciśnięcie wprawi miniaturowe maszyny, postacie lub inne elementy w ruch. Taka możliwość jeszcze bardziej uatrakcyjnia zwiedzanie, gdyż dzięki niej w pewnym sensie sami mamy wpływ na prezentowaną kolekcję. Po drugie, makiety automatycznie symulują codzienną rutynę i co 15 minut na chwilę zapada zmrok. Dość niesamowitym jest fakt, iż przechodząc z pory dziennej na nocną wykorzystuje się ponad 300 tysięcy lamp. 😮 Po prostu fantastyczny efekt! Po trzecie, w przewodniku umieszczone jest pewnego rodzaju wyzwanie, polegające na odnalezieniu 15 ukrytych szczegółów. Uwierzcie mi, iż jest to nie lada wyzwanie i mi nie udało się odnaleźć wszystkich. Tak czy inaczej, jest to niewątpliwie świetny pomysł na zaangażowanie zwiedzających w dokładniejsze obserwowanie ekspozycji. 🙂

Czas na parę słów podsumowania Miniatur Wunderland. Przed wizytą w muzeum miałem względem niego wysokie oczekiwania i muszę przyznać, że w pełni się one spełniły. Jeśli chodzi o cenę, to bilet kosztuje 13 euro (ewentualnie do 20% mniej rezerwując online, co polecam zrobić, gdyż sama rezerwacja jest kompletnie bezpłatna, płacimy dopiero na miejscu). Według mnie nie jest to stawka zbyt wygórowana, powiedziałbym wręcz, że dość niska, gdyż można spędzić tu nawet cały dzień. Mi zajęło to około 5-6 godzin, jednak zupełnie się nie śpiesząc i wypatrując dokładnie wszystkich szczegółów czas ten zdecydowanie by się wydłużył. Jak najbardziej polecam i zachęcam do odwiedzenia tego miejsca, bo choć zdjęcia są nietuzinkowe i z całą pewnością ciekawe, to dopiero osobista wizyta oddaje pełnię magii i niezwykłość muzeum. I chyba nie trzeba już nic więcej dodawać… no może poza jeszcze kilkoma interesującymi fotografiami. 😉


To była już ostatnia z prezentowanych przeze mnie atrakcji Hamburga. Co więc teraz? Dokładnie, jak w każdym artykule, kilka zdjęć godnych uwagi, które nie znalazły się w relacji. Tym razem nie będzie ich jednak zbyt wiele, gdyż niemal wszystko, co najlepsze, zostało już opisane i przedstawione. 😉

We wstępie wspomniałem, iż Hamburg w 2011 roku otrzymał tytuł Europejskiej Stolicy Czystości, jednak przez te 6 lat musiało chyba sporo się zmienić, gdyż obecnie w żadnym wypadku na to miano nie zasługuje, a zabrudzone ulice widoczne są niemal na każdym kroku. Nie wpływa to na szczęście kompletnie na ogólny odbiór i nie zmienia faktu, że po prostu warto tu przyjechać. Ratusz, park Planten un Blomen czy Elbphilharmonie wywołują zdecydowanie pozytywne wrażenia, ale największą „robotę” robi bez wątpienia szeroko opisane wyżej Miniatur Wunderland, które jest po prostu magiczne oraz niesamowite. Takich atrakcji nie ogląda się zbyt często i przede wszystkim z tego powodu, z czystym sumieniem, polecam wizytę w tym mieście – to po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *