Jesteśmy w Norwegii!

Czas na kolejny raport z trasy. Równo 4 tygodnie zajęło nam przejechanie Litwy, Łotwy, Estonii i Finlandii. 29 po. dnia rowerowej podróży dookoła Bałtyku wjechaliśmy do Norwegii! Zgodnie z ostatnio opisywaną wersją (a zupełnie inaczej niż w pierwotnym planie) granicę przekroczyliśmy w północnej części ostatniego z wymienionych krajów, nieopodal miejscowości Kilpisjärvi. Nie obyło się bez problemów, ale o tym za chwilę. 😉

Pobyt w Finlandii będziemy wspominać bardzo pozytywnie. Zaczęliśmy go od wizyty w stolicy, Helsinkach, które okazały się całkiem ładnym i atrakcyjnym miastem. Następnie zaczęły się urozmaicenia dróg, bo po dość monotonnych trasach krajów bałtyckich w końcu zaczęły pojawiać się mniejsze i większe wzniesienia, a także o wiele więcej domków i zabudowań na terenach, kolokwialnie mówiąc, wioskowych, przy mniejszych, bocznych drogach. W dodatku bardzo interesujących, charakterystycznych, drewnianych, w różnych kolorach. 🙂

W pamięci na długo zostanie nam mnóstwo wydarzeń, miejsc i atrakcji, chciałbym jednak wymienić kilka tych najbardziej szczególnych.

Na początek gościnność, a właściwie 1 konkretny jej przypadek. Po raz pierwszy i jak na razie jedyny zdarzyło się, aby ktoś zaproponował nam nocleg. Pod Lidlem, widząc nasze rowery z bagażami, podeszła do nas kobieta i po krótkiej rozmowie zapytała, czy nie mielibyśmy ochoty spędzić tego wieczoru i nocy w jej chatce przy jeziorze. Tak po prostu, zupełnie bezinteresownie. Słyszałem o takich historiach, lecz odnosiły się one bardziej do Wschodu aniżeli Skandynawii czy Finlandii, poza tym sam nigdy nie doświadczyłem czegoś takiego. Ostatecznie skorzystaliśmy z propozycji i była to najlepsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć, a zarazem chyba jeden z najcudowniejszych wieczorów podczas tej podróży. 🙂

Druga sprawa to renifery. Przecież przyjechać do Finlandii i nie zobaczyć reniferów, to prawie jakby wcale tam nie być. A żebyśmy nie byli zmuszeni do zmiany planów, nie udali się z Rovaniemi na północ, a prosto do Szwecji, prawdopodobnie by do tego doszło. Na szczęście wyszło jak wyszło. Najpierw był jeden, potem drugi, trzeci, następnie całe stada biegające po ulicy i blokujące ruch drogowy, a na koniec prawdziwa lapońska hodowla. Uśmiech na twarzy pojawiał się za każdym razem. 😉

Kolejny punkt to… komary. I to akurat nic pozytywnego. Całe chmary komarów, jak jakaś plaga. Nie można było praktycznie przystanąć choćby na chwilę, bo zaraz podlatywały i urządzały sobie ucztę. Zapewniam, takiej ich ilości nie jesteście w sobie w stanie nawet wyobrazić. Wielkim problemem było zjedzenie jakiegokolwiek posiłku w trasie, musieliśmy szukać miejsc nieco bardzo zaludnionych lub oddalonych od lasów, ale nie było to proste. Dochodziło też do tego, że podczas rozstawiania namiotu przygotowywaliśmy wszystkie rzeczy, które chcemy włożyć do środka, a następnie jedna osoba to robiła, a druga machała czymkolwiek wkoło, gdyż jedynie silny wiatr jakoś sobie z nimi radził. Dzięki temu wewnątrz mieliśmy tylko dziesięciu niechcianych towarzyszów, a nie setki. Po prostu dramat…

Ponadto Rovaniemi i wizyta w Wiosce Św. Mikołaja, Kilpisjärvi, czyli miejscowość trójstyku granic Finlandii, Norwegii i Szwecji, a jednocześnie centrum turystyczne całego regionu oraz największe fińskie skupisko gór i szlaków, różnego rodzaju chatki i miejsca noclegowe, których baza w Finlandii rozwinięta jest bardzo dobrze. Można by było wpisywać jeszcze długo.

A wracając do granicy, było bardzo blisko, abyśmy zostali wstrzymani i zmuszeni do… właściwie nie wiem czego. Zawracania? Zrezygnowania z dalszej podróży? Wjazdu do Szwecji z ominięciem Norwegii? Nie mieliśmy przygotowanego planu awaryjnego. A przez długi czas policjanci stojący na fińsko-norweskiej granicy nie chcieli nas przepuścić, tłumacząc iż wjechać mogą jedynie obywatele Finlandii lub ludzie z pozwoleniem o pracę. Tracąc już resztki nadziei zapytaliśmy, czy nie mogliby zadzwonić do kogoś „z góry”, przedstawić naszej sytuacji i w pewnym sensie zrobić dla nas wyjątek. Ostatecznie okazało się, że jeżeli spędziliśmy przynajmniej 10 dni w Finlandii, możemy przejechać. Przejazd przez Finlandię zajął nam 16 dni. Jak to mówią: „śpiesz się powoli”. Udało się! 🙂

Teraz rozpoczyna się najpiękniejszy, ale zarazem najcięższy etap naszej podróży. Jednak nikt nie mówił, że będzie łatwo. Ważne, abyśmy później szczerze przyznali, iż było warto. Norwegio, nadchodzimy. A właściwie – nadjeżdżamy! 😃

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *