Pojedynczy strzał: Kolonia

Po miesięcznej przerwie, którą w głównym stopniu wykorzystałem na podróże po Niemczech i intensywne zwiedzanie tego kraju, wracam do pisania artykułów i recenzowania napotkanych atrakcji. Jak nie trudno się domyślić, najbliższe będą dotyczyły właśnie państwa położonego na zachód od polskiej granicy. Na dobry początek idzie czwarte pod względem wielkości miasto – Kolonia. Usytuowana nad Renem miejscowość jest jednym z najważniejszych historycznych ośrodków kultu religijnego w Europie. Znajdziemy tu całą masę naprawdę pięknych i zabytkowych kościołów, jednak stwierdzenie, iż tylko budowle sakralne są punktami wartymi uwagi, zdecydowanie mija się z prawdą. Przejdźmy więc do konkretów. 😉

Opis Kolonii pogrupuję w różne kategorie. Zacznijmy od średniowiecznych murów i bram miejskich oraz wież obronnych. Nie będę oczywiście szczegółowo opisywał wszystkich, gdyż jest ich po prostu zbyt wiele, lecz obowiązkowym wydaje się wspomnieć o przynajmniej kilku z nich. Na pewno nie można pominąć niesamowicie monumentalnych prowadzących do miasta wrót, z których do dziś zachowały się Hahnentorburg, Severinstorburg oraz Eigelsteintorburg (a w przeszłości było ich aż 12). Do tego grona zalicza się również Ulrepforte, jednak w tym przypadku największe wrażenie robi raczej interesująca wieża. A będąc już w temacie baszt, należałoby także z całą pewnością rzucić okiem na Bayenturm czy znajdującej się tuż obok Imhoff-Schokoladenmuseum (czyli Muzeum Czekolady) Malakoffturm. Jak zauważycie w poniższej galerii, historyczne pozostałości są rzeczywiście imponujące i zwiedzając tę niemiecką miejscowość koniecznie trzeba zobaczyć je na własne oczy (zwłaszcza że raczej wręcz niemożliwym jest ich nie dostrzec 😛 ).


W poprzednim akapicie napomknąłem już o Muzeum Czekolady, pozostańmy więc przy nim i rejonach go otaczających. Obiekt, którego partnerem od 2006 roku jest słynny szwajcarski koncern cukierniczy Lindt, odwiedza rocznie średnio 650 tysięcy osób i dzięki temu należy do pierwszej dziesiątki najpopularniejszych muzeów niemieckich. W moich oczach nie znalazł on jednak uznania (szczególnie że widziałem już podobne miejsce w Barcelonie), a ponadto niektóre z jego największych atrakcji, jak na przykład czekoladową fontannę czy palmiarnię z drzewami kakaowymi, można „podejrzeć” z zewnątrz.

Koniecznie trzeba też powiedzieć trochę więcej o dzielnicy, w której znajduje się wyżej opisywany kompleks. Mam na myśli Rheinauhafen, czyli po prostu port przy Renie. Jest to jeden z niewielu nowoczesnych i innowacyjnych sektorów Kolonii. Na pierwszy plan wysuwają się tu budynki o kształcie odwróconej litery L, nazywane Kranhausami, mające przypominać właśnie portowe dźwigi. Nie wypada również zapomnieć o nie tak awangardowym, lecz wciąż ciekawym kapitanatem (Altes Hafenamt). Cały przybrzeżny teren jest miejscem niezwykle interesującym, z wspaniałymi widokami i bez wątpienia odróżnia się od zabytkowej pozostałej części miasta.


Pozostając w klimatach portowych i wodnych, czas napisać parę słów o integralnej części krajobrazu Kolonii, czyli Moście Hohenzollernów (Hohenzollernbrücke). Ów obiekt położony jest tuż obok głównego dworca i jest jednym z najważniejszych węzłów komunikacyjnych w niemieckim i europejskim systemie kolei. Jednak to, co go wyróżnia przede wszystkim, nie ma zupełnie żadnego związku z pociągami. Mam na myśli wszechobecne kłódki, zawieszane tam przez zakochane pary dosłownie z całego świata, a których jest po prostu niezliczona ilość. W połączeniu z rozciągającymi się w jego pobliżu cudownymi panoramami, zaliczyłbym go do obowiązkowych punktów zwiedzania miasta.

W powyższej galerii dało się już zauważyć bezapelacyjnie najważniejszy, najefektowniejszy i najbardziej monumentalny obiekt w całej Kolonii. Mowa oczywiście o Katedrze Świętego Piotra i Najświętszej Marii Panny (Kölner Dom, a oficjalnie Hohe Domkirche St. Peter und Maria). Ogromna konstrukcja, mająca 144 metry długości, 86 metrów szerokości i wysoka na 157,38 metra, w chwili ukończenia budowy (1870 rok) była najwyższą budowlą świata. Obecnie w rankingu najwyższych kościołów plasuje się na trzecim miejscu na świecie (drugim w Europie, po Katedrze w Ulm), tę samą pozycję zajmuje pod względem powierzchni (za Katedrą Świętej Marii w Sewilli i Katedrą Narodzin Świętej Marii w Mediolanie). I mimo że te fakty są dość imponujące, to jej prawdziwą wartość dostrzeżemy dopiero po zobaczeniu jej na własne oczy. Zapewniam, że te widoki robią niesamowite wrażenie i kompletnie zapierają dech w piersiach.


Trzeba także dodać, iż mimo że zewnętrza część kościoła jest fantastyczna i wyjątkowa, wnętrze też ma do zaoferowania bardzo wiele. Przedmiotem szczególnego kultu są niesamowicie ważne historyczne, przeniesione z Mediolanu relikwie Trzech Króli. Ponadto z całą pewnością warto przyjrzeć się również niezwykłym ołtarzom (z Ołtarzem Patronów Miasta na czele), wspaniałym witrażom, kaplicom (w jednej z nich, św. Jana, spoczywa była Królowa Polski, żona Mieszka II – Rycheza) oraz wszechobecnym zdobieniom. A najlepszą recenzją niech będzie stwierdzenie, że wchodząc do środka, doprawdy nie wiadomo, w którą stronę zwrócić wzrok, gdyż praktycznie wszystko wygląda tak cudownie. Krótko mówiąc, punkt numer 1 w całym mieście.


Pozostańmy w kategorii budowli sakralnych, których w Kolonii jest rzeczywiście sporo. Oczywiście wspomniana wyżej Katedra Świętego Piotra i Najświętszej Marii Panny znajduje się na zupełnie innej, wyższej półce, jednak mając trochę czasu warto także odwiedzić inne świątynie. Zacznijmy od mieszczącego się dość blisko Kościoła Świętego Marcina (Groß St. Martin). Jest on jednym z dwunastu romańskich obiektów tego typu w mieście i mimo że wnętrze nie zachwyca, gdyż nie ma żadnych szczególnych zdobień, powiedziałbym, iż jest niemalże „gołe”, to architektura zewnętrzna nie pozwala przejść obok tej konstrukcji obojętnie, choć zdjęcia do końca tego nie oddają.


Podobnie sytuacja wygląda w przypadku kolejnego kościoła – Świętych Apostołów (Sankt Aposteln). Tu dostrzeżemy nieco więcej zdobień w środku, będzie na czym na chwilę zawiesić oko, lecz w dalszym ciągu to, co najlepsze, znajdziemy patrząc „z ulicy”.


Przejdźmy do budowli sakralnych, w których atrakcyjność wnętrza przewyższa stronę zewnętrzną. Jedną z nich jest bez wątpienia Kościół św. Pantaleona (St. Pantaleon). A w tym wypadku najlepszym potwierdzeniem moich słów niech będzie poniższa galeria. 😉


Czas na Kościół Świętej Urszuli (St. Ursula), która jest patronką Kolonii, a jej relikwie spoczywają właśnie w tej świątyni. Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, na przód zdecydowanie wysuwa się złocone zwieńczenie wieży. Środek natomiast to po raz kolejny wspaniałe witraże (o różnorodnych kształtach) oraz gotyckie rzeźby i obrazy. Podsumowując, następna z budowli sakralnych, którą po prostu warto zobaczyć. 😉


Jeśli myślicie, że to już wszystkie z interesujących kościołów w mieście, to uwierzcie mi, jesteście w błędzie. Tak jak wspomniałem wcześniej, tych ciekawych jest bardzo dużo i tak naprawdę trudno byłoby wypisać i zwiedzić je co do jednego. Ja bym wyróżnił jeszcze Kościół Świętej Agnieszki (St. Agnes), Kościół Świętego Gereona (St. Gereon), Kościół Świętego Andrzeja (St. Andreas) i Kościół Najświętszej Marii Panny na Kapitolu (St. Maria im Kapitol). Powyższych świątyń nie będę opisywał indywidualnie jak poprzednich, a ich najważniejsze atrakcje możecie prześledzić w kolejnym sliderze. 🙂


Przegląd najatrakcyjniejszych kościołów zakończony, zostańmy jednak wciąż w temacie ciekawych budynków, tym razem typowo świeckich. Jako pierwszy pod lupę idzie jeden z najważniejszych obiektów w niemal każdym mieście – Ratusz. Jest to najstarsza budowla tego typu w całych Niemczech, a jego udokumentowana historia liczy ponad 800 lat. Między innymi z tego powodu znajduje się na oficjalnej liście chronionych zabytków w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia. Trzeba przyznać, iż nie tylko historia kolońskiej siedziby rady gminy i nadburmistrza należy do interesujących, gdyż wygląd zupełnie nie pozostaje w tyle. Już na pierwszy rzut oka dostrzec można jego prawdziwą monumentalność i raczej ciężko przejść obok niego obojętnie.


Kolejne w zestawieniu będzie Kölnisches Stadtmuseum, czyli muzeum miasta. Jego bogata kolekcja skupia się na historii Kolonii, lecz szczerze mówiąc, nie bardzo mnie ona interesowała, więc skupię się raczej na prezencji „z ulicy”. I choć cały obiekt jest dość ciekawy, to zdecydowanie niepowtarzalny jest znajdujący się na szczycie wieży skrzydlaty samochód. Flügelauto, bo tak się nazywa, zainstalowane zostało w zamyśle tymczasowo podczas jednego z festiwali, jednak decyzją władz pozostaje tam do dziś. I bez cienia wątpliwości było to ustalenie jak najbardziej słuszne, gdyż ten unikalny pojazd bardzo łatwo przyciąga wzrok już z oddali.


Zostawiamy na chwilę w tyle zabytkowość Kolonii, gdyż teraz chcę zaprezentować obiekt totalnie nowoczesny. Na myśli mam Lanxess Arenę, czyli halę widowiskowo-sportową, otwartą w 1998 roku, która może pomieścić do 19 tysięcy osób. Zbudowana jest ona z 8000 metrów kwadratowych szkła i opasana stalowym łukiem osiągającym wysokość 76 metrów. Jeśli chodzi o najważniejsze wydarzenia sportowe, była gospodarzem między innymi finału Mistrzostw Świata w piłce ręcznej w 2007 roku czy Mistrzostw Świata w Hokeju na Lodzie w 2001 i 2010 roku. Poza tym organizowane są tu także wielkie koncerty światowych gwiazd muzyki. W swojej historii gościła już chociażby Roda Stewarta, Kylie Minogue, Paula McCartney’a, Linkin Park, Stinga, Whitney Houston, Tinę Turner czy Erica Claptona.

Po serii kościołów i budynków świeckich pora na nową kategorię – będą to parki. Opiszę dwa takie tereny, a pierwszym z nich będzie Skulpturenpark. Na 4-hektarowym obszarze znajdziemy wiele plenerowych rzeźb niemieckich i międzynarodowych artystów. To, co go wyróżnia, to fakt, iż nie ma tu stałej kolekcji, a regularnie co dwa lata niektóre eksponaty zastępowane są nowymi. Dostęp do tego miejsca jest całkowicie darmowy, ale muszę przyznać, że to chyba jedyny atut, jaki posiada. Po obejrzeniu zdjęć w internecie oczekiwałem po nim zdecydowanie więcej i dość mocno się zawiodłem. Albo to po prostu nie moje klimaty, albo trafiłem akurat na taki okres, w którym nie było żadnych wartościowych ani ciekawych dzieł. I w moim przekonaniu, mimo że za wstęp nie trzeba nic płacić, lepiej go pominąć, gdyż jest to zwyczajnie strata czasu.

Zupełnie przeciwnie sytuacja wygląda w przypadku drugiego z odwiedzonych przeze mnie kolońskich parków. Flora, bo o nim mowa, to ponad 11-hektarowy obszar połączony z ogrodem botanicznym. Piękny gmach, cudowna kolorowa roślinność, interesujące rzeźby, fontanny – chciałoby się oglądać takie miejsca w każdym mieście. Z całą pewnością można tu spędzić naprawdę przyjemne chwile i jeśli szukacie rejonu na odpoczynek lub spokojny spacer w fantastycznym otoczeniu, nie będzie lepszego wyboru. A jak nie wierzycie mi na słowo, obejrzyjcie poniższą galerię. 😉

Kolejną, i ostatnią już grupą atrakcji w Kolonii będą różnego rodzaju pomniki, rzeźby i fontanny. W tym akapicie chciałbym wyróżnić jedno dzieło, którego nie zanotowałem wcześniej na swojej liście punktów do zobaczenia, a zrobił na mnie ogromne wrażenie. Müllemer-Böötche-Denkmal, bo o niego chodzi, został zainstalowany na placu Karla Berbuera w celu uczczenia jednej z karnawałowych piosenek tego artysty o tytule „Heidewitzka, Herr Kapitän”. Po II wojnie światowej utwór ten był tymczasowo stosowany nawet jako hymn narodowy Republiki Federalnej Niemiec. Oczywiście nie piszę o tym pomniku tylko ze względu na historię, a przede wszystkim z powodu jego prezencji, która uderza radością i ciekawi już od pierwszego momentu.

Pozostałych obiektów tej kategorii nie będę już dzielił. Rzecz jasna, nie zaprezentuję również wszystkich, gdyż jest ich po prostu zbyt wiele, skupię się więc na tych, które najbardziej przypadły mi do gustu. Żeby nie przedłużać, przejdźmy od razu do konkretów – zdjęć. 🙂


A na koniec relacji, jak zawsze, kilka punktów, które nie wpasowały się w żaden zbiór, a mimo to mają „coś” w sobie. Niektóre z nich prezentuję bardziej w formie ciekawostki, inne zdecydowanie wypadałoby zobaczyć na własne oczy będąc w Kolonii. Tak czy inaczej – oto ostatnia fotogaleria w tym artykule. 😉


Czas na parę słów podsumowania. Jak sami widzicie, Kolonia jest bez dwóch zdań miejscem wartym odwiedzenia. Nie mówię w tym wypadku jedynie o Katedrze Świętego Piotra i Najświętszej Marii Panny, która przyciąga rzesze turystów z całego świata, czemu trudno się dziwić, gdyż jest punktem zdecydowanie najatrakcyjniejszym, zapierającym dech w piersiach, fantastycznym i rekordowym. Mówię o mieście jako całości. Kontrastujące ze sobą pozostałości średniowiecznych murów i zabytkowych obiektów z dzielnicami nowoczesnymi, wspaniałe i kolorowe parki, a także Ren, który niesamowicie upiększa krajobraz, to tylko niektóre z atutów tej miejscowości. Nie zwiedziłem jeszcze całego kraju naszych zachodnich sąsiadów, ale już teraz mogę stwierdzić, że Kolonia plasuje się w czołówce niemieckiego rankingu. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *