Monachium – najpiękniejsze niemieckie miasto?

Dziś kolejny „pojedynczy strzał” i kolejna stolica kraju związkowego naszych zachodnich sąsiadów. Tym razem na tapecie najważniejsze miasto Bawarii, trzecie pod względem liczby ludności w całym państwie (z prawie 1,5 miliona mieszkańcami), przez wielu uważane także za najatrakcyjniejsze, czyli Monachium. Prześledźmy więc najciekawsze pozycje tej położonej nad rzeką Izarą miejscowości i sprawdźmy, czy rzeczywiście jest aż tak interesująca, czy może w ogóle nie warto jej odwiedzać.

Zacznijmy od punktów usytuowanych nieco dalej od centrum, a na pierwszy ogień idzie Pałac Nymphenburg – dawna letnia rezydencja jednej z najstarszych dynastii niemieckich, Wittelsbachów. I choć sama konstrukcja nie wyróżnia się niczym znaczącym, to już w połączeniu z cudownym parkiem tworzy naprawdę godny uwagi zespół. Jeziorka, fontanny, rzeźby – między innymi te elementy urozmaicają spacery tutejszymi terenami i przyciągają liczne rzesze turystów. I, co za chwilę zobaczycie na zdjęciach, trudno się temu dziwić, bo całość istotnie jest urokliwa i robi bardzo korzystne wrażenie. 😉

Jeśli obrzeża Monachium, to nie mogło zabraknąć Allianz Areny. Nigdy nie ukrywałem, iż sport, a zwłaszcza piłka nożna należy do moich największych hobby, dlatego po prostu musiałem zawitać w te rejony. I muszę przyznać, że się nie zawiodłem. Stadion, na którym swoje mecze rozgrywa najsłynniejsza i najlepsza niemiecka drużyna, Bayern, a także reprezentacja narodowa, uznaje się za jedną z najnowocześniejszych aren piłkarskich na świecie, głównie ze względu na efektowną fasadę stworzoną z poduszek powietrznych. Mogący pomieścić ponad 75 tysięcy osób obiekt jest drugim pod względem wielkości w kraju (po Signal Iduna Parku w Dortmundzie) i stanowi niemalże obowiązkową destynację dla każdego kibica odwiedzającego stolicę Bawarii. 🙂


Pozostajemy w sportowej tematyce, ponieważ następny w zestawieniu będzie Olympiapark, a więc park olimpijski powstały z okazji odbywających się w Monachium w 1972 roku Igrzysk Olimpijskich. Od tego czasu był on miejscem 31 turniejów Mistrzostw Świata, 12 Mistrzostw Europy i niespełna 100 Mistrzostw Niemiec oraz licznych koncertów, targów i wystaw. Na 85-hektarowym terenie wzniesiono kilka genialnych (szczególnie patrząc na fakt, że zostały wybudowane prawie pół wieku temu) aren sportowych. Na czoło wysuwa się rzecz jasna Olympiastadion (Stadion Olimpijski), który ówcześnie mógł pomieścić nawet 80 tysięcy widzów, a na którym do 2005 roku swe mecze rozgrywały drużyny Bayernu i TSV 1860 Monachium. Obiekt był również bardzo szczęśliwy dla nas, Polaków, bo to właśnie na nim polska reprezentacja piłkarska odnosiła największe sukcesy w historii (złoty medal na Olimpiadzie w 1972 roku oraz 3. miejsce na Mistrzostwach Świata w 1974 roku). Innymi konstrukcjami godnymi uwagi są Olympiahalle (Hala Olimpijska) oraz Olympiaturm, czyli wieża telekomunikacyjna i obserwacyjna widoczna z dużej odległości. Można by było wymieniać tak długo, lecz prawdę mówiąc cały kompleks jest niezwykły, a ze względu na urokliwe jezioro i ścieżki spacerowe przypadnie do gustu nie tylko kibicom.

W bezpośrednim sąsiedztwie Parku Olimpijskiego coś dla siebie znajdą też fani motoryzacji, a wszystko to za sprawą BMW Welt oraz BMW Museum. Ja skupię się na tym pierwszym, gdyż wejście do niego jest zupełnie darmowe, ponadto prezentuje na tyle obszerną i ciekawą wystawę, iż w moim przekonaniu nie ma sensu dodatkowo płacić i zwiedzać muzeum (nawet ciężko mi sobie wyobrazić, co lepszego w nim uświadczymy, poza zwykłą historią tego koncernu). Od typowych aut spod szyldu tej bawarskiej marki, przez MINI i Rolls-Royce’y (do których prawo posiada od 2003 roku), po modele futurystyczne, a także przeróżne motory czy rowery – istotnie imponująca kolekcja. Nie zapominajmy również o wyjątkowo efektownym i przyciągającym wzrok już z daleka nowoczesnym budynku Świata BMW. I tak naprawdę nie trzeba być jakimś wielkim znawcą czy miłośnikiem niemieckich pojazdów, aby cieszyć się ze spędzonych tu chwil, albowiem kto nie lubi chociażby poobserwować pięknych samochodów? 😉


Czas na inauguracyjny w zestawieniu pomnik, lecz z całą pewnością nie byle jaki. Mowa o Bavarii – kolosalnym posągu z brązu przedstawiającym żeńską personifikację kraju związkowego Bawaria, reprezentującą siłę i chwałę tego landu. Wzniesiona z inicjatywy króla Ludwika I Wittelsbacha statua, jak nie trudno się domyślić, przyciąga głównie swoimi ogromnymi rozmiarami – takich 18,5-metrowych dzieł, stojących dodatkowo na prawie 9-metrowym podeście, po prostu nie widuje się zbyt często. Jakby wciąż było mało, w jej tle rozciąga się jeszcze wybudowana w stylu rzymskim Ruhmeshalle (Sala Sław), gdzie mieszczą się popiersia zasłużonych dla historii Bawarii osób.

Przenieśmy się teraz na Königsplatz, gdzie można przez chwilę poczuć się niczym w starożytnej Grecji. Wszystko dzięki trzem usytuowanym tam zabytkowym budowlom – Gliptotece, czyli muzeum sztuki starożytnej, Staatliche Antikensammlungen, zawierającym największą w Niemczech kolekcję greckich, etruskich i rzymskich antyków, oraz Propyläenu, który jest efektowną i monumentalną prowadzącą na plac bramą. Jak się więc okazuje, nie trzeba jechać aż do Aten, aby ujrzeć tę charakterystyczną architekturę z dawnych lat, bo wspomniany monachijski skwer świetnie ją odwzorowuje. Całość zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, dlatego szczerze zachęcam do wyprawy w te rejony. 😉

Najbardziej zaludnioną dzielnicą Monachium, ze 100 tysiącami mieszkańców, jest Schwabing, i właśnie on będzie kolejnym przystankiem, głównie za sprawą dwóch mieszczących się tu interesujących punktów. Pierwszy z nich to Siegestor – łuk triumfalny lub, w dosłownym tłumaczeniu, Brama Zwycięstwa. Budowę tego widowiskowego 24-metrowego obiektu, zwieńczonego kwadrygą Bavarii prowadzącą 4 lwy, zlecił król Ludwik I Wittelsbach, a konstrukcja wzorowana była na słynnym rzymskim odpowiedniku. Poważnie uszkodzona podczas II wojny światowej, została odrestaurowana w 1958 roku i do dziś stanowi ważny element miasta i przyciąga wielu turystów. Drugą, trochę bardziej nietypową atrakcją tej okolicy jest rzeźba. W jakim sensie nietypowa rzeźba? Otóż, mimo iż przedstawia postać ludzką, nie została poświęcona żadnej słynnej czy zasłużonej osobie. Nie sposób nie zauważyć też jej ogromnych rozmiarów, ponieważ mierząca 17 metrów 16-tonowa figura zrównuje się ze stojącymi tuż obok budynkami. A opis wieńczy niespecjalnie oryginalna nazwa – oto on, Walking Man. 😉


Przed wizytą w stolicy Bawarii usłyszałem i przeczytałem sporo pochlebnych opinii odnośnie Englischer Garten. Jak się jednak okazało, zajmujący ponad 4 kilometry kwadratowe park nie ma aż tak dużo do zaoferowania. Ok, jest świetnym miejscem na relaks czy spacer wśród natury, również jako odskocznia od miejskiego hałasu, lecz nie ujrzymy tam mnóstwa tradycyjnych atrakcji turystycznych. Do takowych zaliczyłbym jedynie Monopteros, czyli rotundową świątynię grecką otoczoną kolumnadą, oraz Chinesischer Turm (już lekko naciągając 😛 ). Sytuację ratuje odrobinę płynąca ogrodem angielskim rzeka Eisbach i niewielki wodospad, który tworzy, ale to wciąż ciut za mało. A być może po prostu moje oczekiwania były zbyt wysokie?


A mówiąc o płynącej przez park rzece, koniecznie trzeba wspomnieć także o Eisbachwelle. Piszę o tym w oddzielnym akapicie, gdyż według mnie, ze względu na swą oryginalność i niepowtarzalność, zdecydowanie na to zasługuje. Czym więc jest? Tłumacząc dosłownie i mocno uproszczając – falą na rzece Eisbach. Nie zniechęcajcie się – nie sama woda, a pojawiający się ludzie kreują całą magię. Otóż są to surferzy, którzy stale tu trenują i pokazują swoje umiejętności licznie zgromadzonym przechodniom. Nie wiem jak na was, lecz na mnie te akrobacje zrobiły naprawdę ogromne wrażenie. Nie często widuje się bowiem tego typu atrakcje w europejskich miastach, a zwłaszcza w ich centrum. Wyczyny sportowców ująłem w krótkim filmiku z Monachium, jednak poniżej zamieszczę ich nieco większą porcję. 🙂

Ale całość lepiej podziwiać na filmach:

Numer 1

Numer 2

W każdej relacji musi pojawić się jakaś świątynia, nie inaczej będzie i tym razem. Na początek idzie niepozorny z zewnątrz Klosterkirche St. Anna im Lehel, który był pierwszym rokokowym kościołem w Bawarii i miał znaczący wpływ na rozwój architektury sakralnej tego regionu. Patrząc na jego fasadę ciężko byłoby przypuszczać, że w środku może skrywać takie skarby. Fakt, nie powala rozmiarem, lecz zdobione ołtarze czy sufitowe freski prezentują się doprawdy okazale i na pewno warto je zobaczyć. 😉


Jedną z centralnych ulic Monachium, nie tyle pod względem lokalizacji, a ilości mieszczących się przy niej atrakcji, jest bez wątpienia Maximilianstraße. Ten długi bulwar słynie z eleganckiej i ekskluzywnej alei handlowej, gdzie swoje oddziały mają chociażby takie marki jak Giorgio Armani, Dolce & Gabbana, Versace, Dior, Ralph Lauren, Hugo Boss czy Gucci. Ponadto posiada wyjątkowo ciekawą zabudowę, będącą mieszaniną stylu neogotyckiego i renesansowego. Wśród niej na szczególną uwagę zasługuje na pewno Nationaltheater z korynckimi kolumnami (i trzecią pod względem wielkości sceną operową świata, po Operze Bastille w Paryżu i Teatrze Wielkim w Warszawie), Museum Fünf Kontinente (Muzeum Pięciu Kontynentów ze zbiorami pochodzącymi z różnych stron świata) oraz Regierung von Oberbayern, czyli budynek rządu Górnej Bawarii. Jakby tego było mało, ulicę zamyka przepiękny, usytuowany na pagórku monumentalny gmach Maximilianeum. Obiekt wzniesiony na polecenie króla Bawarii Maksymiliana II jako uczelnia dla utalentowanych studentów obecnie służy jako siedziba Landtagu Bawarii, a zatem tutejszego sejmu. Można by było go opisywać i zachwalać, lecz lepiej po prostu pozachwycać się jego architekturą. 😉


Pora na kolejny z imponujących budowli oraz park, przy którym leży. Mowa o Bayerische Staatskanzlei, Bawarskiej Kancelarii Państwowej, wspierającej i pomagającej ministrowi-prezydentowi i całemu rządowi Bawarii. Położona pośród zieleni konstrukcja, będąca niegdyś ośrodkiem Muzeum Wojska, sprawia korzystne wrażenie, a w połączeniu z sąsiadującym ogrodem stanowi świetne miejsce na krótki odpoczynek. Tylko że słowo „krótki” jest w tym przypadku kluczowe – Hofgarten nie zalicza się do najrozleglejszych, a Monachium ma do zaoferowania naprawdę dużo, nie ma więc zbyt wiele czasu do stracenia. 😛

Zmierzamy coraz bardziej do centrum, a następnym punktem jest jeden z najatrakcyjniejszych i najwspanialszych obiektów sakralnych miasta – Kościół Teatynów (Theatinerkirche). Zacznijmy od fenomenalnej rokokowej żółtej fasady z dwoma wieżami zegarowymi przykrytymi hełmami, która przyciąga wzrok już z oddali, a co istotne, potrafi go zatrzymać na dłużej i zachwycić przechodniów nawet z bliska. Równie pięknie, jeśli nie jeszcze lepiej, prezentuje się zjawiskowe, śnieżnobiałe, ozdobione stiukami wnętrze świątyni. Nie znajdziemy tam żadnych złoceń, lecz te nie zawsze są potrzebne, bo wspomniane wcześniej ornamenty robią świetną „robotę”, zwłaszcza dzięki ilości i jakości fantastycznych szczególików. Warto też zwrócić uwagę na mieszczącą się tuż obok Feldherrnhalle – monumentalną, wzorowaną na florenckiej, wzniesioną za sprawą króla Ludwika I loggię z paroma interesującymi rzeźbami.


Pozostajemy w tematach religijnych, ponieważ czas na główną świątynię, a więc Katedrę Najświętszej Marii Panny (Frauenkirche). Jets to siedziba arcybiskupstwa Monachium i Fryzyngi, czyli najważniejszej archidiecezji w południowej części Niemiec. Jednak w mojej ocenie jej prestiż nie do końca idzie w parze z atrakcyjnością. Ok, nie da się nie zauważyć kolosalności i zabytkowości tej konstrukcji oraz dwóch charakterystycznych, strzelistych 99-metrowych wież, lecz na ogólny odbiór wpływa znacznie więcej aniżeli tylko sam rozmiar. I według mnie, ani architektura zewnętrzna, ani tym bardziej środek, nie robi oszałamiającego wrażenia i walorami wizualnymi ustępuje przynajmniej kilku budowlom sakralnym stolicy Bawarii (jak chociażby opisywanemu przed chwilą Kościołowi Teatynów). Każdy może mieć oczywiście inny gust, a o tych się podobno nie dyskutuje. 😉


W Monachium znajduje się sporo ciekawych, wartych odwiedzenia placów, a kolejnym z takowych jest bez wątpienia Karlsplatz (znany również jako Stachus). Pałac Sprawiedliwości (Justizpalast) oraz Brama Karola (Karlstor) – bezsprzecznie te dwie struktury rzucają się tu w oczy najbardziej. Pierwszy to budynek sądowy i administracyjny oraz centrala bawarskiego Ministerstwa Sprawiedliwości, a jego długa, zabytkowa, przystrojona rzeźbami elewacja prezentuje się naprawdę widowiskowo. Karlstor natomiast jest starodawną bramą „strzegącą” monachijskie Stare Miasto od strony zachodniej. Patrząc na fakt, że należy do zaledwie trzech tego typu obiektów, które zachowały się do dzisiaj, a swoim wyglądem przypomina niewielki biały zamek, na pewno warto przyjrzeć się jej z bliska. 😉


Nieopodal natkniemy się ponownie na porcję interesujących obiektów sakralnych ze wspaniałymi wnętrzami. Zacznijmy od Bürgersaal, czyli dwukondygnacyjnego kościoła katolickiego, którego zwłaszcza górne piętro koniecznie trzeba zobaczyć. Napotkamy tam na wprost fantastyczne freski, zdobiące niemalże całe pomieszczenie, oraz piękny ołtarz. Na jeszcze większą uwagę zasługuje inna budowla, Kościół św. Michała (Jesuitenkirche St. Michael) – najwcześniejsze wybitne dzieło renesansu w Monachium i największa świątynia w tym stylu architektonicznym na północ od Alp. Wzorowana na rzymskim Il Gesù konstrukcja posiada nietypową fasadę, łączącą niejako charakter sakralny i świecki. Przedstawia ona, w postaci posągów, wielu książąt, cesarzów i królów, z górującym na samym szczycie Chrystusem jako Zbawicielem. Jakby tego było mało, środek sanktuarium wcale nie pozostaje w tyle. Imponujący ołtarz główny, złocona ambona oraz organy, kapitalne obrazy i liczne ornamenty sprawiają, iż zdecydowanie jest na czym zawiesić oko. Ponadto w tutejszej krypcie spoczywają książęta i królowie bawarscy (podobnie jak w opisywanych już Frauenkirche i Theatinerkirche), a wśród nich chociażby Ludwik II czy Otto I.


Nie zmieniamy klimatu, bo w kolejce czeka następna z odbierających mowę z wrażenia świątyń. Tym razem mowa o Kościele św. Jana Nepomucena (Asamkirche), perle architektury późnobarokowej południowych Niemiec. Stosunkowo niewielkie wnętrze (mające zaledwie 22 na 8 metrów) zadziwia nieprawdopodobnym bogactwem form oraz kolorów i kompletnie wypełnione jest przeróżnymi rzeźbami oraz malowidłami. Tak naprawdę nie da się tego nawet opisać słowami – będąc w środku zupełnie nie wiadomo, gdzie skierować wzrok, a całość wprawia w absolutne osłupienie. To niewątpliwie wyjątkowy i pierwszorzędny przykład sztuki rokoka i można by było podziwiać go godzinami. Zresztą popatrzcie na poniższe zdjęcia, a (przynajmniej częściowo) przekonacie się sami. 😉


W tej relacji było już kilka placów, lecz w końcu przyszła pora na najważniejszy z nich, główny, centralny Plac Mariacki (Marienplatz). Znajdziemy tu chyba najbardziej charakterystyczny architektonicznie element Monachium, a zatem efektowny Nowy Ratusz. Wzniesiona w neogotyckim stylu budowla, z fantastyczną elewacją z mnóstwem zdobień przedstawiających historię Bawarii, posiada aż 6 dziedzińców oraz 43 dzwony, a mechanizm zegarowy jest czwartym pod względem wielkości na całym świecie. To właśnie ta konstrukcja pojawia się zazwyczaj na monachijskich pocztówkach czy folderach, w związku z czym uważa się ją niejako za symbol miasta. Tuż obok mieści się jeszcze dawna siedziba władz miejskich (pełniąca tę funkcję do 1874 roku), czyli Stary Ratusz. Nie da się ukryć, że swoimi rozmiarami, a przede wszystkim atrakcyjnością nie dorównuje temu pierwszemu, ale i tak warto przyjrzeć mu się nieco bliżej, szczególnie jego najstarszej części – zabytkowej wieży. Poza tymi obiektami ciekawie prezentuje się też Kolumna Maryjna (Mariensäule) z pozłacanym posągiem Marii Panny na szczycie oraz będąca niesamowicie popularnym miejscem spotkań mieszkańców fontanna Fischbrunnen.


W okolicy centralnego skweru nie mogło rzecz jasna zabraknąć kolejnej grupy pięknych monachijskich budowli sakralnych. Na początek weźmy pod lupę Kościół św. Piotra (Peterskirche), najstarszy kościół parafialny stolicy Bawarii, którego wysoka wieża również zalicza się do wyjątkowo charakterystycznych. To, co zachwyca najmocniej, to znowu cudowne, fenomenalne przystrojone złoceniami barokowe wnętrze z licznymi rzeźbami, ołtarzami, obrazami, a także interesującymi malowidłami sufitowymi. Nie mniej widowiskowo wygląda usytuowana na jego tyłach druga świątynia, Kościół Ducha Świętego (Heilig-Geist-Kirche), zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatni z wymienionych przed chwilą segmentów, a więc „dekoracje” sklepieniowe. I właśnie te wspaniałe freski najbardziej przyciągają wzrok i zdecydowanie dzierżą palmę pierwszeństwa pod względem atrakcyjności. 😉


I w ten sposób zamykamy relację z Monachium, a właściwie jej główną część. Mimo że była dość obszerna, przed nami jeszcze klika fotografii, gdyż sporo punktów, które się w niej nie znalazły, na pewno warte są zobaczenia, przynajmniej na zdjęciach. Zresztą, jako że taka galeria kończąca jest na „Oszczędnym podróżowaniu” wręcz tradycją, chyba nie muszę wdawać się w zbędne szczegóły i dokładniej tego wyjaśniać. Nie przedłużajmy zatem, zapraszam do oglądania finalnych monachijskich kadrów. 😉


We wstępie napisałem, iż Monachium uważane jest przez wielu za jedno z najatrakcyjniejszych miast w całych Niemczech, a teraz z czystym sumieniem mogę zgodzić się z tym stwierdzeniem i podpisać się pod nim obiema rękami. Sami widzieliście, jak dużo ma do zaoferowania i nie ma chyba osoby, która po odwiedzeniu stolicy Bawarii miałaby jakąkolwiek inną opinię. Śmiem twierdzić, że w związku ze swoją sporą różnorodnością przypadnie do gustu każdemu, a w przyszłości przywoływać będzie jedynie fantastyczne wspomnienia. W moim przekonaniu to miejscowość obowiązkowa podczas podróży do kraju naszych zachodnich sąsiadów, pod względem efektowności stojąca, obok Drezna i (być może) Berlina, zdecydowanie w pierwszym rzędzie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *