Najlepsze atrakcje „Bałkańskiej przygody” cz.7 – Albania

W 7. części relacji z „Bałkańskiej przygody” skupimy się na Albanii. Kraj ten okazał się dla mnie najcięższym i najbardziej uciążliwym ze wszystkich, głównie ze względu na brak komfortu robienia zakupów, gdyż rzadko kiedy można było płacić kartą, a niemal wszystkie bankomaty żądały wysokiej prowizji za wypłatę gotówki… Do tego doszło jeszcze kilka innych nieco dokuczliwych okoliczności, co sprawiło, że ostatecznie Albania nie trafiła na wysokie miejsce w rankingu moich ulubionych kierunków podróżniczych. Nie zmienia to jednak faktu, iż biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie przepiękne, górzyste scenerie, zdecydowanie jest tu na czym zawiesić oko. 😉

MAPA

LICZBA DNI: 5

ILOŚĆ PRZEJECHANYCH KILOMETRÓW: 339,5

Republika Shqipërise, czyli wjeżdżamy do Albanii 🙂

                W tej części:
        1. Tirana
        2. Durrës
        3. Zamek Rozafy
        4. Zamki i pałace

Tirana

Stolica i największe miasto Albanii, które jednak niestety pod względem turystycznym mocno mnie rozczarowało. Znajdziemy tu sporo street artu i kolorów, lecz jakichś konkretnych zachwycających atrakcji trzeba już ze świecą szukać… Nie wiem nawet, czy cokolwiek zasługuje na wyróżnienie, ale gdybym musiał coś wybrać, to prawdopodobnie główny skwer (Plac Skanderbega) z Meczetem Ethema Beja lub ewentualnie Sobór Katedralny Zmartwychwstania Chrystusa. Tak czy inaczej – słabo, i nawet duża ilość tych murali zbytnio nie poprawia ogólnego wrażenia…

Durrës

Druga pod względem liczby mieszkańców miejscowość w kraju, jednocześnie jedna z najstarszych. Założona została w 625 roku p.n.e. w czasach greckich kolonizacji. Bezapelacyjnie największą atrakcją Durrës jest zabytkowy rzymski amfiteatr z II wieku, największy na całych Bałkanach. Ponadto miasto położone jest nad Morzem Adriatyckim, lecz ma to swoje zarówno pozytywne, jak i negatywne strony – można popływać czy posłuchać szumu fal, jednak komercja bije tu na odległość, a w niektórych miejscach ciężko znaleźć choćby odrobinę skrawka plaży na relaks.

Zamek Rozafy

Mieści się w północnej części kraju, w miejscowości Szkodra, niedaleko granicy z Czarnogórą, była to ostatnia atrakcja, jaką podziwiałem w Albanii. Jak głosi legenda, nazwa zamku pochodzi od kobiety, którą żywcem zamurowano w zamkowych murach. Według tej opowiastki budowa twierdzy była inicjatywą trzech braci. Pracując cały dzień wznieśli fundamenty, nocą jednak mury te runęły. Poprosili o radę starego mędrca. Ten rzekł, że aby fundamenty się nie zwaliły, trzeba w nich pochować żonę tego z nich, która następnego dnia przyniesie im jedzenie. Zrobiła to właśnie Rozafa, żona najmłodszego z braci. Może to niezbyt optymistyczna historia, ale warto zauważyć, iż mury zamkowe stoją do dziś. 😀

Zamki i pałace

Podróżując przez Albanię często napotykałem na usytuowane tuż przy drodze różnego rodzaju zamki i pałace, które obecnie służą jako hotele, restauracje czy sale bankietowe. Nie znam ich historii ani pochodzenia, w niektórych przypadkach nie umiem nawet przypisać ich do żadnej miejscowości, gdyż stały pośrodku szczerego pola… Nie zmienia to jednak faktu, iż jest to mocno nietypowe i oryginalne, dlatego postanowiłem poświęcić im oddzielny akapit. 🙂

Pozostałe ujęcia

I tradycyjnie już, na koniec pozostałe ciekawe zdjęcia, które zrobiłem w Albanii, a które nie łączą się z żadnym z wyżej wypisanych akapitów. Kilka ujęć mniejszych miejscowości, kilka kolorowych albańskich kontrastów, wiele pięknych krajobrazów – na pewno i na tę fotogalerię warto rzucić okiem. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *