Najlepsze atrakcje „Bałkańskiej przygody” cz.9 – Bośnia i Hercegowina

To właśnie w Bośni i Hercegowinie nastąpił koniec mojej „Bałkańskiej przygody” – stamtąd wróciłem do Polski autokarem. Nie był to wprawdzie mój pierwotny plan, gdyż takowym było odbycie całej podróży od początku do końca, od wyjazdu z Białegostoku do powrotu do tegoż miasta na rowerze, lecz jestem naprawdę szczęśliwy, że stało się tak, a nie inaczej, gdyż dzięki temu dane mi było spędzić cały tydzień w Medziugoriu i w zasadzie całkowicie przewartościować swoje życie. 🙂 9. część relacji jest zatem ostatnią dotyczącą tej wyprawy – ostatnią, ale bez wątpienia nie najmniej ważną. A więc przejdźmy do konkretów. 😉

MAPA

LICZBA DNI: 6

ILOŚĆ PRZEJECHANYCH KILOMETRÓW: 256,5

                W tej części:
        1. Trebinje
        2. Szlak rowerowy Ćiro
        3. Wodospady Kravica i Koćuša
        4. Medziugorie

Trebinje

Jest to najdalej na południe wysunięte miasto kraju, a dla mnie pierwsze, które odwiedziłem po przekroczeniu czarnogórsko-bośniackiej granicy. Trebinje okazało się niezwykle malowniczą miejscowością, położoną w otoczeniu efektownych gór, a dodatkowego uroku dodaje mu przepływająca tędy rzeka Trebišnjica. Na szczególną uwagę zasługuje w moim przekonaniu zabytkowy most Arslanagić i jego okolica. Ciekawie ma się także sytuacja z Hercegovačką Gračanicą – ta usytuowana na wzgórzu tutejsza prawosławna cerkiew stanowi niemal identyczną kopię kosowskiego monasteru, o którym pisałem w 5. części „Bałkańskiej przygody”. 🙂

Szlak rowerowy Ćiro

Po opuszczeniu Trebinje moja droga prowadziła w dużej mierze właśnie tym szlakiem. Ma on ok. 140km długości, prowadzi aż do Mostaru, a poprowadzony jest trasą starej linii kolejowej Dubrownik-Mostar, która była w użyciu w latach 1906-1976. Oczywiście nie pokonałem Ćiro w całości, moim celem nie był wcale jego finalny punkt, niemniej jednak fragment, który przejechałem, mogę śmiało polecić każdemu rowerzyście – mnóstwo pięknych widoków, jazda wzdłuż trzech rzek (najpierw Trebišnjica, następnie Krupa, aż w końcu Neretwa) oraz przy niezwykle malowniczym Jeziorze Svitavsko, a w międzyczasie kilka interesujących małych miejscowości. Naprawdę spoko! 👍

Wodospady Kravica i Koćuša

Są to dwa oddzielne miejsca, które jednak łączy niewielka odległość, bo niecałe 20km. Wodospady Kravica to grupa wodospadów zasilanych przez rzekę Trebižat, rozciągających się na ponad 100m szerokości i mających 25m spadku strumienia wody. Jest to dość popularna atrakcja, chyba z tego powodu stała się też komercyjną – wybudowano tu punkt gastronomiczny, w okolicy można rozbić namiot, a w otoczeniu kaskad także popływać kajakiem lub wpław. Oczywiście wiąże się to z opłatami za wstęp, które w sezonie letnim (czerwiec-wrzesień) wynoszą 20 BAM, czyli ok. 45-50zł. Jeśli ktoś natomiast nie zamierza korzystać z tych wszystkich udogodnień i zadowoli się samym pięknem natury, jest opcja zobaczenia Wodospadów Kravica zupełnie za darmo – trzeba wówczas stawić się poza oficjalnymi godzinami otwarcia (7-22). Oczywiście ja skorzystałem właśnie z tego rozwiązania, miałem dzięki temu całe miejsce tylko i wyłącznie dla siebie. 😃 I byłem naprawdę zachwycony! 👌 Drugim ze wspomnianych wodospadów jest Koćuša – może nieco mniej imponujący, lecz 50m szerokości i dość spory przepływ wody również robi świetne wrażenie. 🙂

Medziugorie

Miejsce, w którym „Bałkańska przygoda” dobiegła końca, choć wcale nie było to moim pierwotnym zamysłem, o czym wspomniałem już we wstępie. Miałem tam spędzić jedną noc i ruszyć w dalszą trasę, mało tego, w rzeczywistości nawet to uczyniłem i wyjechałem z Medziugoria, lecz tylko na 1 dzień – ze względu na różne okoliczności zmuszony byłem do powrotu. Okazało się, że pisane mi było co innego, dzięki czemu ostatecznie w tej świętej miejscowości spędziłem tydzień, a do Polski wróciłem autokarem. I napiszę to z czystym sumieniem oraz z wielką radością – był to w moim życiu niezwykle owocny czas. 🙂

Medziugorie jest miejscem, gdzie od 1981 roku trwają objawienia maryjne. W 2021 roku, kiedy ja tam byłem, świętowano zatem ich 40-lecie. Matka Boża w Medziugoriu ukazała się sześciu osobom. Początkowo działo się to praktycznie codziennie, obecnie trójka z nich wciąż ma widzenia każdego dnia, pozostała zaś trójka raz w roku. Poza tym 25. dnia w miesiącu przez jedną z widzących, Mariję Pavlović-Lunetti, przekazywane jest orędzie dla świata, dla całej ludzkości, które na bieżąco można śledzić między innymi na tej stronie. W orędziach tych Maryja wzywa do nawrócenia i pełniejszego zjednoczenia z Jezusem, głównie przez modlitwę, czytanie Pisma Świętego, post, pokutę, sakramenty, pokój i przebaczenie innym. Siebie natomiast przedstawiła jako „Kralijca Mira”, czyli „Królowa Pokoju”.

Trzeba zaznaczyć, że Kościół wciąż bada prawdziwość objawień – nie odrzucił ich, ani nie potwierdził. Objawienia cały czas trwają, a Kościół nie chce wyciągać pochopnych wniosków i zgodnie ze swoją regułą w takich przypadkach, czeka do ich całkowitego zakończenia. Ja natomiast nie mam wątpliwości, iż jest to miejsce wyjątkowe, święte, przepełnione miłością oraz pokojem, którego atmosfery nie da się opisać słowami i które naprawdę zmienia ludzi, a dowodem tego jest ogromna liczba świadectw. Ja doświadczyłem tego na własnej skórze i gorąco zachęcam, aby każdy z was wybrał się do Medziugoria i przekonał się o tym osobiście. 🙏 🙂

Pozostałe ujęcia

Ostatnia fotogaleria tej cudownej wyprawy, a więc porcja ciekawych zdjęć z Bośni, które jednak nie pasują do żadnego z powyższych miejsc. Co by nie mówić, bośniackie krajobrazy, co jest zresztą normą na Bałkanach, są naprawdę zachwycające, a te kilka kadrów niech będą argumentem na potwierdzenie moich słów. 😉

I to by było na tyle 😉

I tak kończy się relacja z „Bałkańskiej przygody”. Mam nadzieję, że taka jej forma, raczej zwięzła i skupiająca się na najciekawszych atrakcjach, przypadła wam do gustu. 🙂

Jak mówi znane powiedzenie: „coś się kończy, coś się zaczyna”. Życie nie lubi próżni, ja też nie lubię próżni, więc oczywiście w planach mam już kolejną wyprawę. Jej start wkrótce, około za miesiąc (a piszę to z początkiem kwietnia 2022 😃). To znaczy, że jeszcze wcześniej pojawią się pierwsze informacje, także korzystając z zapożyczenia z języka angielskiego: stay tuned! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *