ROWEREM DOOKOŁA BAŁTYKU

„Czas rozpocząć przygodę życia! Czas ruszyć w najbardziej wymagającą, ale jednocześnie najbardziej niesamowitą z dotychczasowych podróży! Czas zacząć działać, a nie tylko o tym mówić! Czas spełniać marzenia! Czas na rowerową podróż dookoła Morza Bałtyckiego!” Tak mniej więcej wyglądał zapis moich myśli z początku tego roku. Była podjęta decyzja, była ogromna determinacja, były systematyczne przygotowania. W pewnym momencie wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał, czego nikt nie mógł przewidzieć… i granice zostały zamknięte. Ja się jednak nie poddałem, cały czas przywołując pozytywne myśli i wierząc w powodzenie wyjazdu. Z wielką radością mogę ogłosić, że się nie myliłem. Jedziemy! 😉

SKĄD W OGÓLE TEN POMYSŁ?

Już od jakiegoś czasu zastanawiałem się nad zmianą sposobu podróżowania. Myślę, że po prostu tradycyjne latanie samolotem przestało mi wystarczać. Po pierwsze, sama nazwa strony „Oszczędne podróżowanie” o czymś świadczy. Zawsze chciałem inspirować i zachęcać innych do zwiedzania świata, jednocześnie udowadniając, że wcale nie potrzeba do tego nie wiadomo jak wielkich pieniędzy. Po drugie, podczas zaledwie kilkudniowego pobytu w jakimś kraju nie można poznać go dostatecznie dobrze, zobaczyć pełni tego, co ma do zaoferowania. Nie chcę już tylko podróżować z jednego miejsca do drugiego, z punktu A do punktu B, pomijając to, co pomiędzy. Chcę czuć i przeżywać całą drogę, każdy najdrobniejszy jej aspekt. Po trzecie, nie zapominajmy o stronie ekologicznej. Wiele mówiło się o zanieczyszczaniu środowiska i o skutkach, jakie z tego tytułu już powstały, a jakie jeszcze mogą powstać. Żeby była jasność, nie jestem jakimś ekologiem czy wielkim i niestrudzonym obrońcą przyrody, jednak to również miało wpływ na podjęcie się nowych wyzwań. Już w poprzednim roku udałem się ze swoim Tatą w rowerową wyprawę, a głównym celem był Kaliningrad. Podróż trwała 11 dni, przejechaliśmy podczas niej prawie 1000 kilometrów. Był to wspaniały czas, z wieloma niezapomnianymi, cudownymi momentami (i kilkoma niezapomnianymi, aczkolwiek mniej cudownymi 😛). „Odkryliśmy” nowy sposób podróżowania, który bardzo się nam spodobał. Po powrocie obiecaliśmy sobie, że następnego roku wyruszymy w podobną, z tym że zdecydowanie dłuższą wyprawę. Ten rok właśnie nastał. 🙂 I mimo przeciwności losu, nie zrezygnowaliśmy z niej. 😉

PLAN PODRÓŻY

Rozważaliśmy kilka kierunków, lecz ostatecznie, jak już pewnie zauważyliście w tytule, wybór padł na Morze Bałtyckie. Właśnie w obecnym roku przypada symboliczne 100-lecie zaślubin Polski z Bałtykiem (wszakże Pomorze wróciło do granic odradzającej się po zaborach Polski dopiero 10 lutego 1920 roku), więc będzie to niejako nasz sposób „świętowania” tego niezwykle ważnego dla naszego kraju wydarzenia. Nie zamierzamy jednak kurczowo trzymać się linii brzegowej, nie zamierzamy bić żadnych rekordów (jeżeli w ogóle takowe na tej trasie są), wciąż chodzi głównie o zwiedzanie. Zamierzamy zatem zrobić nieco większą pętlę zahaczając aż o Norwegię, a ponadto odwiedzić sporą część większych miast w każdym kraju, który będziemy przemierzać. Dlatego zaplanowana trasa wygląda mniej więcej tak:

Jak więc wyraźnie widać, przejedziemy aż przez 10 państw: Polskę, Litwę, Łotwę, Estonię, Rosję, Finlandię, Szwecję, Norwegię, Danię i Niemcy. Przynajmniej takie było założenie podczas planowania. Obecnie najmniej pewna wydaje się być Rosja, gdyż ciężko przewidzieć kiedy i na jakich zasadach otworzy ona swoje granice. Bardzo więc prawdopodobne, że wspomniana wyżej liczba państw zmniejszy się do 9. Wszystko wyjdzie w praniu. 😉

GDZIE BĘDZIEMY?

Litwę i Łotwę zwiedzaliśmy już dawniej podczas podróży samochodowej, dlatego w tych krajach nie mamy żadnych konkretnych planów, jeśli chodzi o atrakcje. Dalej natomiast będzie prezentowało się to następująco:

a) Estonia

  • Parnawa
  • Tallinn
  • Wodospad Jägala

b) Rosja – ??

  • Petersburg

c) Finlandia

  • Helsinki
  • Tampere
  • Oulu
  • Rovaniemi

d) Norwegia

  • Trondheim
  • Vinnufossen – najwyższy wodospad Europy
  • Droga Trolli
  • Geirangerfjord
  • Trolltunga
  • Låtefossen
  • Oslo

e) Szwejca

  • Örebro
  • Sztokholm
  • Zamek Gripsholm
  • Göteborg
  • Malmö

f) Dania

  • Kopenhaga
  • Zamek Kronborg
  • Zamek Frederiksborg

g) Niemcy

  • Rostock

To oczywiście tylko część punktów, które odwiedzimy, można powiedzieć, że najważniejsze z nich. W sumie będzie tego oczywiście zdecydowanie więcej. Jeśli chodzi natomiast o noclegi… to nie mamy zaplanowanego ani jednego. Bierzemy za to namiot, więc jest właściwie tak, jakbyśmy mieli już zarezerwowane mieszkanie na całą wyprawę. I to przenośne mieszkanie. 😀 😉 Powiedzmy sobie szczerze, w obecnej sytuacji to chyba i tak najlepsza opcja. 🙂

CZAS TRWANIA

Z racji na charakter wyjazdu, ogromną ilość kilometrów do pokonania (około 8 tysięcy) i mnogość niemal niemożliwych do przewidzenia zmiennych mogących podczas niego wystąpić (jak chociażby pogoda czy usterki sprzętowe), ciężko określić całkowity czas trwania podróży. Tym bardziej, iż niemalże całą trasę zamierzamy pokonać samemu (bez żadnych pomocy w postaci autostopów i temu podobnym). „Niemalże”, gdyż z wyłączeniem trzech krótkich odcinków, których po prostu nie można pokonać na rowerze – raz w norweskich fiordach, z Malmö do Kopenhagi oraz z duńskiego Gedser do niemieckiego Rostocku. Do tego może jeszcze dojść nieplanowana wcześniej przeprawa promowa na trasie Tallinn-Helsinki, jeśli faktycznie nie będzie możliwości wjazdu do Rosji. Wyruszamy 10 czerwca. Szacujemy, że wyprawa zajmie około 4 miesięcy.

ALE PRZECIEŻ MORZE BAŁTYCKIE JEST WIĘKSZE NIŻ ZAZNACZONA TRASA…

No nie do końca. 😉 Za zachodnią granicę Bałtyku przyjmuje się cieśninę Sund i niewidzialną, podwodną linię między przylądkiem Gedser a przylądkiem Darsser Ort, co niemalże idealnie pokrywa się z naszą trasą w tym rejonie. Owszem, niekiedy do Morza Bałtyckiego zalicza się także akweny Cieśnin Duńskich, ale my postawiliśmy ostatecznie na tę pierwszą wersję. Powodów takiej decyzji było kilka, jednak ja skupię się na dwóch głównych. Po pierwsze, Mostu nad Wielkim Bełtem (Storebæltsbroen) łączącego Zelandię i Danię Południową (wyspę Fionia, będąc dokładniejszym) nie można pokonać rowerem, a na tym zależy nam najbardziej. W związku z tym nie ma większego znaczenia, w którym kierunku przeprawimy się promem. Po drugie, główne atrakcje Danii, ze stolicą kraju na czele, znajdują się na wschodzie, w Regionie Stołecznym i właśnie Zelandii. A skoro tak, to pod względem turystycznym, pod względem zwiedzania, nic specjalnie nie ciągnie nas na drugą stronę. 😉

GDZIE MOŻNA ŚLEDZIĆ NASZĄ PODRÓŻ?

Powyższa mapa jest stale aktualizowana i pokazuje, gdzie aktualnie jesteśmy i jaką mniej więcej trasę pokonaliśmy do tej pory. Poza tym, aby być na bieżąco, pomocny będzie przede wszystkim Instagram, na którym relacjonuję nasze przygody poprzez stories. Inna opcja to profil na Facebooku. Codziennie, jeśli mam taką możliwość, wrzucam jedno zdjęcie z wiadomością o liczbie przejechanych tego dnia kilometrów i naszej obecnej lokalizacji. Wszystkich, którzy chcą towarzyszyć nam podczas tej podróży zachęcam zatem do obserwowania obu kanałów. To jest również oczywiście najprostszy sposób, aby się z nami obecnie skontaktować. 🙂

PARTNERZY

W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć o patronach medialnych. Raz na jakiś czas o podróży będzie można usłyszeć w Polskim Radiu Białystok. Zapowiedź naszej wyprawy została również opisana w kwietniowym numerze miesięcznika Poznaj Świat.

A skoro jesteśmy już przy tych, którzy nas wspierają, zdecydowanie nie należy pominąć sponsorów. W tym miejscu wielkie dzięki firmie Crosso, Sklepu Turystycznego Gawra oraz A&W – Nadruki.

I jak to się mówi po angielsku – „last but not least”. Jesteśmy bardzo dumni, że zaufaniem obdarzył nas również Prezydent Miasta Białegostoku, obejmując podróż dookoła Bałtyku swoim honorowym patronatem. Ostatnie, choć nie mniejsze podziękowania, wędrują zatem właśnie w tym kierunku. 🙂

KILKA SŁÓW PODSUMOWANIA NA KONIEC

Mówi się, że życie to podróż. Co najpiękniejsze, każdy sam wybiera, jaką drogą podąża. I nie ma tu wyborów lepszych czy gorszych, bo dla każdego będzie to co innego. Każdy wybór jest dobry… o ile sam jesteś z niego zadowolony. 🙂 Zastanów się więc, czy miejsce, w którym obecnie jesteś, jest miejscem, w którym chciałbyś być. A jeśli nie, to nie czekaj, weź życie w swoje ręce i podejmij decyzję o zmianie! Tylko pamiętaj, sama decyzja to za mało, zacznij działać! Proszę Cię, nie odkładaj wiecznie marzeń na później, bo te „później” może nigdy nie nadejść. No ok, ewentualnie poczekaj trochę na poprawę bezpieczeństwa i rozwiązania „wirusowej” sytuacji. Ale potem wymówki się kończą! 😉

DO ZOBACZENIA NA SZLAKU! 🙂