Rowerowa wyprawa dookoła Bałtyku zakończona powodzeniem!

Po 108 dniach (10.06-25.09) i przejechaniu 8334,6km największa jak dotąd oszczędnopodróżnicza przygoda w historii dobiegła końca. Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia, Norwegia, Szwecja, Dania, Niemcy i oczywiście Polska – ostatecznie te kraje znalazły się na rozkładzie.

Jak to bywa podczas tak długiej podróży, wszystkiego nie da się zaplanować w stu procentach. Albo inaczej, zaplanować można, ale jest tyle zmiennych, że plany te trzeba co jakiś czas korygować, zwłaszcza obecnie, w dobie koronawirusa. Niemniej jednak jestem bardzo zadowolony, iż pierwotne założenia pokryły się z finalnymi praktycznie w 95%, bo niemożliwy okazał się jedynie wjazd do Rosji, czego zresztą i tak spodziewaliśmy się już rozpoczynając wyprawę. W zamian udało nam się natomiast zobaczyć między innymi Lofoty i muszę przyznać, że bardzo bym żałował, gdyby akurat do tej zmiany nie doszło, gdyż wspomniany archipelag okazał się jednym z najbardziej zachwycających miejsc tego wyjazdu. A zatem tak wygląda ostateczna trasa naszego przejazdu z naniesionymi lokalizacjami, w których kończyliśmy poszczególne dni (co było na bieżąco aktualizowane w trakcie trwania podróży).

Jeszcze zbyt wcześnie, aby pisać o jakichś podsumowaniach, kosztach, tworzyć rankingi najpiękniejszych miejsc, najciekawszych miast czy największych atrakcji. Wróciliśmy z tak ogromną ilością zdjęć, nagrań, a przede wszystkim przeżyć, przygód i wspomnień, że ich „przetrawienie” zajmie trochę czasu. Zapewniam jednak, iż materiału jest tak wiele, że cudownych ujęć, ciekawych tematów i interesujących opowieści w najbliższym czasie na pewno nie zabraknie. 😉

Na koniec dziękuję wszystkim, którzy byli z nami podczas tej wyprawy. Tym, którzy obserwowali nas na Instagramie, śledzili na Facebooku oraz czytali wpisy na stronie (choć akurat artykułów do czytania zbyt wielu nie było 😅). Dziękuję za każdą wiadomość i każdy komentarz. Mam nadzieję, że i dla Was był to fajny czas, a być może również odrobina inspiracji. A tak naprawdę to dopiero początek inspiracji, także, jak to się mówi, stay tuned. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *