Salzburg – miasto pałaców, kościołów i… Mozarta

Nowość na „Oszczędnym podróżowaniu”, gdyż po raz pierwszy w dotychczasowej historii odwiedzamy Austrię, a na tapetę bierzemy jedną z najczęściej wizytowanych przez turystów miejscowość kraju – Salzburg. W tym położonym w Alpach oraz nad rzeką Salzach mieście żyje około 150 tysięcy osób, co daje mu czwarte miejsce pod tym względem w całym państwie. Warto też wspomnieć, że tutejsze Stare Miasto znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO, co jeszcze bardziej zachęcało do wyboru tego kierunku. Czy była to dobra decyzja, a Salzburg stanął na wysokości zadania? Aby poznać odpowiedź, prześledźmy jego wszystkie główne atrakcje. 😉

Zacznijmy od obrzeży, a konkretnie od Pałacu Klessheim. Poza dość ciekawą architekturą oraz rozległym ogrodem w stylu angielskim, z obiektem wiąże się sporo historii. Otóż niegdyś z rezydencji korzystał sam Adolf Hitler, który urządzał w niej konferencje i przyjmował gości (jak chociażby Benito Mussoliniego). Podczas jednej z wystaw broni i mundurów w 1944 roku planowano tu nawet zamach na niemieckiego dyktatora, ten jednak nie doszedł ostatecznie do skutku. Po wojnie natomiast gmach przez wiele lat służył jako pensjonat, a dziś mieści się w nim salzburskie kasyno.


Następne w zestawieniu będzie miejsce o kompletnie niepozornej nazwie – Hangar-7. Czym ono w zasadzie jest? To wielofunkcyjny budynek przy międzynarodowym lotnisku w Salzburgu mieszczący kolekcję zabytkowych samolotów, śmigłowców, samochodów wyścigowych i innych rzeczy związanych ze sportami ekstremalnymi. Całość należy do przedsiębiorcy Dietricha Mateschitza, miliardera, współzałożyciela przedsiębiorstwa Red Bull, i właśnie eksponatami tej słynnej marki reklamuje się kompleks. Co ciekawe, przy każdej wizycie trafimy prawdopodobnie na nieco inne okazy, a wynika to z faktu, iż niektóre z pojazdów są po prostu prywatne i cyklicznie eksploatowane przez bogatego właściciela. Wyposażenie, wśród którego bezsprzecznie królują rewelacyjne maszyny to jedno, lecz poświęćmy też chwilę ultranowoczesnemu budownictwu. Okazuje się, że przypominająca fortepian konstrukcja waży 1200 ton, składa się z 1754 szklanych paneli i trzeba przyznać, iż robi doprawdy niemałe wrażenie. Nie da się ukryć – fantastyczny, a w moim przekonaniu również obowiązkowy punkt (nie tylko dla wielbicieli motoryzacji) na turystycznej mapie Salzburga, zwłaszcza że wstęp do niego jest zupełnie darmowy! 🙂


Tyle, jeśli chodzi o obszary usytuowane odrobinę dalej od centrum, wszystkie kolejne są w odległościach, które można już spokojnie pokonać pieszo. A pierwszy z nich, będący wizytówką Salzburga i niejako jego symbolem, to Twierdza Hohensalzburg. Forteca ta, jeden z największych zamków średniowiecznych w Europie, wzniesiona została na wzgórzu górującym nad miastem, dzięki czemu widoczna jest praktycznie zewsząd. Według statystyk, poza kilkoma atrakcjami Wiednia, z ponad milionem wizytujących rocznie przoduje w rankingu najczęściej odwiedzanych miejsc całej Austrii. Ja osobiście nie zdecydowałem się jednak na tę przyjemność, a celem mojej górskiej wspinaczki były przede wszystkim znajdujące się na szczycie cudowne punkty widokowe. I muszę przyznać, iż rzeczywistość w pełni sprostała oczekiwaniom, bo rozciągające się stamtąd krajobrazy są naprawdę przepiękne. 😉

Nieopodal mieści się premierowa w zestawieniu salzburska świątynia. Klasztor św. Piotra (Stift Sankt Peter), bo o nim mowa, to najstarszy z istniejących obecnie klasztorów benedyktynów na terenach niemieckojęzycznych. Jest też siedzibą najstarszej austriackiej biblioteki, posiadającej w swych zbiorach około 800 manuskryptów. Lecz zapewne nie wspominałbym o tym obiekcie sakralnym, gdyby nie jego walory czysto wizualne, a te także są spore. Wnętrze kościoła, z wieloma wspaniałymi ołtarzami i obrazami, prezentuje się doprawdy genialnie i potrzeba trochę czasu, aby maksymalnie nacieszyć oczy oraz przyjrzeć się każdemu nieco dokładniej. Ponadto z tyłu budowli, na terenach do niej przylegających, umiejscowiono niewielki cmentarz, który interesująco komponuje się z wyżej opisywaną fortecą. Krótko mówiąc, na pewno warto zrobić tu krótki przystanek podczas swojego spaceru po Salzburgu. 😉


Nie wiem czy wiecie, ale to właśnie w Salzburgu 27 stycznia 1756 roku na świat przyszedł Wolfgang Amadeusz Mozart, czyli jeden z najdoskonalszych kompozytorów wszech czasów. Wirtuoz ten całe swoje dzieciństwo i młodzieńcze lata spędził w usytuowanej na Starym Mieście kamienicy przy ulicy Getreidegasse 9. Obecnie zupełnie nie wyróżniające się wyglądem mieszkanie (no może poza żółtą fasadą) przyciąga rzesze turystów, a historia i ważność tego miejsca działa na wyobraźnię dość mocno. Nie od dziś wiadomo, że gdzie dużo ludzi, tam szansa na zarobek. I skrzętnie skorzystano z owego faktu, tworząc wewnątrz obiektu muzeum poświęcone wybitnemu Austriakowi, do którego jego miłośnicy zaglądają niezwykle chętnie.

Pora na chyba najatrakcyjniejsze, a na pewno najbardziej urokliwą część Salzburga. Mowa o Pałacu Mirabell, a w gruncie rzeczy całym kompleksie, w skład którego wchodzą jeszcze otaczające go cudowne ogrody. Z wzniesionej w 1606 roku przez księcia arcybiskupa Wolfa Dietricha von Raitenau budowli obecnie korzysta głównie Rada Miasta, mieści się tu również Urząd Stanu Cywilnego, a pałacowe tereny są częstym wyborem nowożeńców na tło ślubnych fotografii. Ponadto najpiękniejsze z pomieszczeń, Sala Marmurowa, służy jako sala koncertowa i właśnie weselna. Należy także niewątpliwie poświęcić parę słów rozciągającemu się wokół rezydencji fantastycznemu ogrodowi. Kilka interesujących fontann, wspaniała i kolorowa roślinność, Ogród Karłów, Ogród Różany czy dawna oranżeria będąca dziś palmiarnią to tylko niektóre z elementów, jakie koniecznie trzeba zobaczyć. Tak jak już wspomniałem, doprawdy kapitalny obszar, gdzie można spędzić wiele godzin i kompletnie zatracić poczucie czasu. 😉


Główną, a zarazem najbardziej imponującą salzburską świątynią jest natomiast Katedra św. Ruperta (Salzburger Dom). Barokowy obiekt wzniesiony na początku XVII wieku zadziwia na wielu płaszczyznach. Po pierwsze, ma pojemność małego stadionu, gdyż może pomieścić około 10 tysięcy ludzi. Po drugie, jego fasada, szczególnie zachodnia strona, pokryta białym marmurem, zdobiona licznymi figurami, z 81-metrowymi wieżami po bokach, robi na pewno niemałe wrażenie. Po trzecie, wnętrze kościoła, wśród którego, spośród wielu malowideł, ołtarzy i zdobień, ciężko wybrać element jednoznacznie dominujący – całość prezentuje się naprawdę fenomenalnie. Oczywiście nie musicie wierzyć mi na słowo, lecz poniższe fotografie zdecydowanie potwierdzają moje zdanie. 🙂 A jako ciekawostkę dodam jedynie, że to właśnie tu chrzczony był najsłynniejszy obywatel miasta, a więc Wolfgang Amadeusz Mozart. 😉


Na koniec jeszcze dwa sąsiadujące z wyżej opisaną budowlą sakralną place. Zacznijmy od Residenzplatz, gdzie mieszczą się Alte Residenz, Neue Residenz (czyli arcybiskupie zespoły pałacowe), a przede wszystkim Residenzbrunnen. Ta ostatnia, wykuta z marmuru, jest największą barokową fontanną w Europie Środkowej i przedstawia greckiego boga mórz, Trytona (syna Posejdona), z czterema mitologicznymi hippokampami u podstawy, które są w połowie końmi, a w połowie rybami. Drugi ze znajdujących się w okolicy interesujących skwerów to Kapitelplatz. Tu natychmiast w oczy rzuca się nietypowa „Sphaera”, a zatem 9-metrowa rzeźba z mężczyzną na złotej kuli. Ponadto warto zwrócić uwagę także Kapitelschwemme – efektowny wodotrysk z rzymskim bogiem morskim Neptunem w roli głównej.


Została już tylko tradycyjna galeria zamykająca cały artykuł. Zdominowana będzie przez różne kościoły, gdyż ciekawych konstrukcji tego typu w Salzburgu jest naprawdę mnóstwo i trudno byłoby opisać wszystkie szczegółowo. A poza obiektami sakralnymi nie zabraknie chociażby jeszcze jednego pałacu, Mozarta i przepływającej przez miasto rzeki Salzach. Zresztą nie ma sensu o tym opowiadać, kiedy o wiele lepiej po prostu popatrzeć na zdjęcia. 😉


I to właściwie wszystko, co chciałem zaprezentować z Salzburga, czas zatem na ostatecznie podsumowanie. A te może być jedynie w pozytywnym tonie. Stare Miasto, wpisane zresztą na listę światowego dziedzictwa UNESCO, ma naprawdę wiele do zaoferowania. Masa ciekawych zabytkowych kościołów, monumentalna twierdza, przepiękne pałace – nie dziwne, że turyści wybierają ten kierunek aż tak często. Jasne, miasto nie zalicza się do tych największych i nie ma niezliczonej ilości atrakcji, lecz jako miejsce na jednodniowy (lub nawet dwudniowy) wypad jest wręcz idealne. Jak napisałem we wstępie, to moja pierwsza przygoda z Austrią i zapiszę ją zdecydowanie na plus. Z tego też powodu nie mogę się już doczekać wizyty w Wiedniu, a więc stolicy kraju. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *