Walencja cz.1

Nowy rozdział hiszpańskiej wycieczki, czyli Walencja. Z całą pewnością nie jest to miasto tak popularne jak Barcelona, lecz i tu znajdziemy wiele atrakcji, które każdy prawdziwy podróżnik powinien znać. Więc nie zwlekajmy ani chwili dłużej i zaczynajmy relację. 😉

Na pierwszy ogień idzie niezwykle monumentalna Torres de Serranos. Jest to jedna z dwunastu bram należących do starożytnych murów miejskich. Położona najbliżej centrum, wybudowana w XIV wieku, do dziś zachowała się w świetnym stanie. Rewelacyjny punkt na rozpoczęcie przygody z Walencją, który ze względu na rozmiary raczej ciężko pominąć. 😛

Pora na dwie sąsiadujące ze sobą budowle sakralne. Najpierw mniej znana Basílica de la Mare de Déu dels Desemparats. Z zewnątrz raczej nie zachwyca, jednak wnętrze ze złotymi zdobieniami oraz przepięknymi freskami robi spore wrażenie. Drugim obiektem, zdecydowanie słynniejszym, jest Catedral de Santa María. W zabytkowej, gotyckiej katedrze znajduje się kaplica Świętego Kielicha, którego najprawdopodobniej używał Jezus Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy (popularny Święty Graal). Nie jestem w stanie jednak powiedzieć nic więcej, gdyż wstęp do kościoła kosztuje 5€, a moim zdaniem tak wiele miejsc religijnych udostępnionych jest do zwiedzania za darmo, że nie warto dodatkowo za nie płacić.


Trzeba dodać, że częścią katedry, a właściwie jej dzwonnicą, jest El Miguelete. Jest to wysoka wieża, a niemal na jej szczycie udostępniony jest zwiedzającym taras widokowy. Za 2€ można ujrzeć naprawdę piękną panoramę Walencji. Ja zdecydowałem się na wejście, gdyż nie znałem żadnych bezpłatnych punktów, z których można by było podziwiać miejskie krajobrazy, a te zawsze wprawiają w osłupienie. 😉


Obie opisywane wcześniej świątynie, wraz z Palacio de la Generalidad Valenciana, czyli siedzibą rządu Walencji, znajdują się na Plaza de la Virgen, co z całą pewnością czyni go ważnym miejscem w mieście. Ponadto znajdziemy tam interesującą fontannę (Fuente del Turia), która jest alegorycznym przedstawieniem hiszpańskiej rzeki Turii w otoczeniu ośmiu kobiet (symbolizujących główne kanały nawadniające). Wszystkie te atrakcje sprawiają, iż plac z całą pewnością należy zaliczyć do punktów obowiązkowych podczas wizyty w Walencji.

W Barcelonie była La Boqueria, w Walencji jest natomiast Mercado Central. Na tym wielkim publicznym rynku również możemy zaopatrzyć się w przeróżnego rodzaju żywność. Konstrukcja z zewnątrz przypomina nieco dworzec, jednak wcale nie odbiera to jej uroku. Ważne miejsce w codziennym życiu mieszkańców miasta i interesujące do „zasmakowania” dla turystów.


W bliskim sąsiedztwie położone są jeszcze dwa inne ciekawe obiekty. Pierwszym z nich jest Lonja de la Seda (Giełda Jedwabiu). Wyjątkowa jak na świecką, barokowa budowla, wzniesiona w latach 1482-1548, została wpisana w 1996 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. I chociażby ze względu na ten fakt należy przyjrzeć jej się z bliska. Drugi punkt to Iglesia de los Santos Juanes. Koniecznie trzeba obejść go dookoła, aby w pełni prześledzić jego cudownie rzeźbioną zabudowę. Warto również odwiedzić wnętrze i zobaczyć kolejne piękne zdobienia oraz freski.


Pora na jeden z najpiękniejszych budynków w mieście, a na pewno najciekawszy, jeśli chodzi o zdobienia zewnętrzne. Mowa o Museo Nacional de Cerámica y Artes Suntuarias González Martí, czyli Narodowe Muzeum Ceramiki i Sztuki Dekoracyjnej. Tematyka kolekcji nie zalicza się do moich ulubionych, dlatego nie planowałem zwiedzać muzealnych zbiorów, jednak sama fasada obiektu robi na tyle piorunujące wrażenie, że obowiązkowo należy zobaczyć ją na własne oczy.

W Walencji znajduje się też drugi interesujący rynek. Zupełnie różni się od poprzedniego i mimo iż jego nazwa to Mercado de Colón (Rynek Kolumba), to ze sklepami, kawiarniami, a nawet podziemnym parkingiem bardziej przypomina centrum handlowe. W porównaniu z innymi, zabytkowymi obiektami w mieście, zdecydowanie wyróżnia go styl architektoniczny. Wyraźnie widać, iż jego twórca, Francisco Mora Berenguer, wzorował się na niezwykle oryginalnych i innowacyjnych dziełach Antonio Gaudíego. I w głównej mierze właśnie dzięki temu konstrukcja jest niesamowita i efektowna.

Czas na kolejne miejsce, którego po prostu nie można pominąć będąc w Walencji. Plaza de toros oraz Estación del Norte to budowle, które usytuowane są jedna przy drugiej i obie zachwycają swoimi fasadami. Wygląd areny byków (czyli tej pierwszej z nich) inspirowany był architekturą rzymskiego Koloseum i trzeba przyznać, że łatwo to zauważyć. Stacja natomiast jest połączeniem monumentalnego oraz modernistycznego stylu, a ponadto posiada pięknie zdobione, głównie ceramiką, wnętrze. W zasięgu wzroku można zauważyć także kilka innych interesujących budynków. Całość prezentuje się naprawdę wybornie. 😉

Następny punkt jest jednym z ważniejszych w każdym mieście – ratusz. Ten w Walencji, poza zabytkową zabudową, oferuje także darmowe zwiedzanie wnętrza. A tam, obok pięknych pomieszczeń, znajdziemy również małe muzeum prezentujące eksponaty związane z historią miasta oraz salę obrad. Nie wiem jednak, czy to wszystko udostępnione jest turystom na co dzień, gdyż podczas mojej wizyty w środku odbywał się koncert i ogólnie dało się odczuć „świąteczną” atmosferę. Tak czy inaczej, kolejne bardzo interesujące miejsce.


Pora wspomnieć o pierwszym odwiedzonym przeze mnie w Walencji muzeum. Museo de Bellas Artes de Valencia (Muzeum Sztuk Pięknych) w swoich zbiorach posiada głównie dzieła malarskie, m.in. Francisca Goi, Joaquina Sorolli czy Diego Velazqueza. Nie jest to mój ulubiony rodzaj sztuki, jednak ze względu na fakt, iż zbiory mieszczą się w zabytkowym Pałacu Piusa V, a ponadto udostępnione są do zwiedzania całkowicie za darmo, uważam tę wizytę za jak najbardziej udaną.


Na ostatnią atrakcję dnia zaplanowany miałem Estadio Mestalla, czyli stadion najlepszej piłkarskiej drużyny w mieście – Valencii CF. Zanim jednak do niego dotarłem, postanowiłem zajrzeć również w rejon, gdzie leży Palacio de la Exposición. Został on wzniesiony przez Francisco Mora Berenguera w zaledwie 70 dni, a mimo to prezentuje się na tyle ciekawie, iż warto go zobaczyć. 😉


Wróćmy więc do wspomnianego wcześniej obiektu sportowego. Może pomieścić 55 tysięcy osób, co czyni go piątym największym stadionem w Hiszpanii. Był także jednym ze stadionów, na których rozgrywano mecze podczas Mistrzostw Świata w 1982 roku. Mimo dość pokaźnych rozmiarów, usytuowany jest całkiem blisko centrum miasta i wkomponowany, a wręcz „wciśnięty” między bloki i inne budynki. Nie wiem jak to się sprawdza w trakcie rozgrywania meczów oraz co sądzą o tym mieszkańcy tego regionu, wiem natomiast, iż znacznie utrudnia to w podziwianiu samej konstrukcji i ujęciu całego obiektu na zdjęciu. 😛

I na koniec jeszcze jedna tymczasowa atrakcja, bardziej w formie ciekawostki. Natknąłem się na nią zupełnie przypadkowo, niedaleko centrum, kierując się na nocleg. Mianowicie w sklepie El Corte Inglés prezentowana była świąteczna wystawa „Pueblo de Navidad” z klocków Playmobil. Cyrk, wielki jarmark bożonarodzeniowy, różne trasy narciarskie – między innymi takie sceny, w których główną rolę pełniły ludziki przypominające LEGO, udało mi się zauważyć. Interesująca i rozluźniająca ekspozycja po długim dniu pełnym wrażeń. 😉

No więc tak kończy się pierwszy dzień w Walencji. Rzecz jasna, to jeszcze nie wszystkie miejsca godne uwagi, jakie tu znajdziemy. W kolejnej części relacji następne atrakcje, z Miasteczkiem Sztuki i Nauki na czele. Koniecznie trzeba też wspomnieć o największym święcie tego regionu – Las Fallas. Jesteście zaciekawieni i chcecie poznać konkrety? Nie czekajcie ani chwili i czytajcie dalej. 🙂

<-Dzień 4: Barcelona cz.4                                                                                                                                                                                         Dzień 6: Walencja cz.2->