Włosko-rumuńska wyprawa, pełna wrażeń i kontrastów – podsumowanie

Podsumowanie zaczynamy, już wręcz tradycyjnie, od krótkiej charakterystyki każdego z miast, które odwiedziłem, i mojej subiektywnej oceny (jak zwykle w skali od 1 do 10).

Bolonia – zabytkowa architektura oraz wszechobecne arkady są symbolami tego miasta. Niestety pod względem atrakcyjności czysto turystycznej nie ma zbyt dużo do zaoferowania. Największym zaskoczeniem na plus był niewątpliwie dobrze rozwinięty street art, widoczny w wielu miejscach, który ciekawie kontrastuje ze starą zabudową. Nie upiększa to jednak Bolonii aż na tyle, żeby mogła konkurować z najpiękniejszymi miejscowościami Europy. Można zwiedzić, bez wielkich oczekiwań, jako krótki przystanek lub część dłuższego wyjazdu, lecz w moim przekonaniu jako cel główny zupełnie się nie sprawdzi. Ocena: 4,5 (ewentualnie mógłbym zastanowić się nad 5-tką 😛 ).

Florencja – tu już sytuacja wygląda całkowicie inaczej. Nic nie zmienia się w aspekcie zabytkowej, monumentalnej architektury, lecz jest ona na tyle różnorodna i ciekawa, że zupełnie się nie nudzi, w przeciwieństwie do tej bolońskiej. W dodatku znajdziemy też kilka wzniesień, z których rozciągają się cudowne panoramy stolicy Toskanii. I może to nie Barcelona czy, skoro leży we Włoszech, Rzym, ale na pewno solidna pod względem atrakcyjności miejscowość, zdecydowanie przewyższająca europejską średnią. Moja ocena: 7,5.

Wenecja – ciężko ją tak naprawdę porównywać z innymi miejscowościami, gdyż jest całkowicie oryginalna, niepowtarzalna i wyjątkowa. Określenia „miasto kanałów” lub „miasto na wodzie” nie wzięły się przypadkowo i trudno znaleźć gdziekolwiek podobne miejsce, a przynajmniej ja osobiście takiego nie znam, a co najważniejsze – wcześniej w takowym nie byłem. Muszę przyznać, iż byłem kompletnie oczarowany, lecz z drugiej strony nie jestem przekonany, czy chciałbym tu wrócić, bo sądzę, że nie odnalazłbym niczego nowego. Może trochę to dziwne, może nieco kontrowersyjne, ale właśnie takie są moje odczucia. Mimo tego moim zdaniem każdy podróżnik powinien chociażby raz w życiu Wenecję zobaczyć, a gdybym miał dać jej notę, co wcale nie należy do prostych zadań, byłoby ona w granicach 8-8,5.

Bukareszt – wielka zagwozdka. Wspominałem już o panujących tu kontrastach, a te wywołują bardzo mieszane odczucia. Muszę przyznać, iż podczas pobytu byłem raczej rozczarowany, odrobinę zawiedziony, lecz po powrocie do domu i obejrzeniu zdjęć nieco to się zmieniło na plus. W mojej opinii, co nie zdarza się często, stolica Rumunii lepiej prezentuje się właśnie na fotografiach niż na żywo (prawdopodobnie z tego powodu, że po prostu nie widać brudu, którego na miejscu nie brakuje). Nie ma co się oszukiwać, nie jest to najpiękniejsze miasto i nie wszystkim się spodoba, a w moich oczach jako całość zasłużyło na 6-tkę.

Spróbujmy wybrać teraz top 5 atrakcji z całego wyjazdu. Nie jest to łatwe, zwłaszcza że pod uwagę trzeba wziąć aż 4 miasta, dlatego w niektórych przypadkach pozycje będą odrobinę bardziej ogólne. Zaraz zobaczycie, co mam na myśli, nie traćmy więc czasu i przejdźmy do mojego rankingu z włosko-rumuńskiej wycieczki:
1. Plac św. Marka – Wenecja – chyba komentarz jest tu zbędny 😛
2. Cerkwie w Bukareszcie – jedyne atrakcje stolicy Rumunii, które wywołują naprawdę ogromne wrażenie, i w sumie trudno wyróżnić jakąś szczególnie, gdyż mieści ich się tu aż tak wiele
3. Kościoły we Florencji, na czele z Katedrą Santa Maria del Fiore i placem, na którym została wzniesiona
4. Kościoły w Wenecji – tych efektownych jest całe mnóstwo i pięknie komponują się z niemalże wszechobecnym krajobrazem wodnym
5. Plac Michała Anioła – Florencja – jako najcudowniejszy z tutejszych niesamowitych punktów widokowych

Czas na to, co interesuje wielu, a więc kosztorys. Czy i ta podróż zasłuży na tytuł „oszczędnej”? Za chwilę sprawdzimy i zadecydujemy. 😛 A jako że znów podróżowaliśmy we dwie osoby, w niektórych przypadkach wydatek będzie dzielony.
Loty:
Warszawa-Bolonia – 144zł / 2 = 77zł (Ryanair)
Wenecja-Bukareszt – 0zł (dzięki karcie Raiffeisen Polbank Wizz Air, cena faktyczna 111zł za 2 bilety)
Bukareszt-Warszawa – 0zł (dzięki karcie Raiffeisen Polbank Wizz Air, cena faktyczna 193,51zł za 2 bilety)
Przejazdy:
Bolonia-Florencja – 60zł / 2 = 30zł (Flixbus)
Florencja-Wenecja – 118zł / 2 = 59zł (Flixbus)
Wenecja-Treviso – 6,9€ = 29,54zł / 2 = 14,77zł (Trenitalia)
Noclegi:
Florencja – 375zł / 2 = 187,5zł (2 noce)
Wenecja (a właściwie Treviso) – 126,27zł / 2 = 63,14zł (1 noc)
Bukareszt – 50,36zł / 2 = 25,18zł (1 noc)
Komunikacja miejska:
Bolonia – 1,35€ (bilet jednorazowy) = 5,82zł
Florencja – 1,5€ (bilet jednorazowy) = 6,47zł
Treviso – 2,5€ (bilet jednorazowy zakupiony u kierowcy) = 10,78zł
Bukareszt – 15,6 RON (4 przejazdy lotnisko-centrum + karta) = 14,58zł / 2 = 7,29zł

Suma: 486,95zł

5 dni, 4 miasta, 4 noclegi, 3 loty, a wszystko za 486,95zł. 486,95zł! Czyli niecałe 100zł za dzień (a dokładnie 97,39zł). Taniej da się już chyba tylko autostopem i nocując „pod chmurką”. 😛 Według mnie to kolejny wyjazd, która świetnie wpisuje się w schemat „Oszczędnego podróżowania”. A co wy sądzicie na ten temat? 😉

<-Dzień 5: Bukareszt cz.2                                                                                                                             <<-Włosko-rumuńska wyprawa, pełna wrażeń i kontrastów