Pojedynczy strzał, kartka z pamiętnika: Zator

Poprzednim „pojedynczym strzałem” był cudowny Kraków, dziś miasto położone około 50 kilometrów od niego, również w województwie małopolskim. Mowa o Zatorze, czyli miejscu, które śmiało można określić jako stolicę polskich parków rozrywki. W tej miejscowości znajdują się aż dwie takie atrakcje – najsłynniejsza w kraju Energylandia oraz troszkę mniej znany i z inną tematyką Zatorland.

Zacznijmy od tego drugiego. Zatorland podzielony jest na 4 części: Park Ruchomych Dinozaurów (Dinozatorland), Park Mitologii, Park Owadów oraz Park Bajek i Stworzeń Wodnych. Sam fakt, iż w jednym miejscu znajdziemy aż tyle krain jest zachęcający i niespotykany zbyt często. Przyjrzyjmy się każdej trochę bliżej oraz przeanalizujmy ich wady i zalety.

Na początek opis najkrótszy, dotyczący Parku Ruchomych Dinozaurów. Jest to największe tego typu miejsce w Polsce, jednak w swojej turystycznej przygodzie odwiedziłem już sporo mu podobnych i ten większego wrażenia na mnie nie zrobił, dlatego nie będę się na jego temat długo rozpisywał. Jeśli ktoś nie widział wielkich, poruszających się modeli tego wymarłego gatunku, na pewno się nie zawiedzie. W przeciwnym wypadku, tak jak u mnie, będzie to po prostu kolejne z wielu skupisko dinozaurów.

Drugi w kolejności będzie Park Bajek i Stworzeń Wodnych, który w gruncie rzeczy można podzielić na jeszcze dwa oddzielne sektory. Większą kolekcją poszczycić się może ten skupiający się na bajkach. Z racji na swoją tematykę przeznaczony jest on głównie dla młodszych odwiedzających, jednak jak powszechnie wiadomo, każdy ma w sobie coś z dziecka. I właśnie w tej części, oglądając bajkową wystawę, można powspominać swoje młodzieńcze lata. Natomiast w troszkę mniejszej strefie Stworzeń Wodnych, jak łatwo się domyślić, znajdziemy makiety poświęcone faunie mórz i oceanów. Zator jest pierwszym miejsce w południowej Polsce, w którym znajdziemy eksponaty w tej kategorii.


Park Owadów, następna z dostępnych do zwiedzania krain, to miejsce, gdzie możemy spotkać gigantyczne figury tych zwierząt lub dzięki tablicom informacyjnym dowiedzieć się różnych ciekawostek na temat poszczególnych gatunków. Nie zajmuje może obszaru bardzo rozległego, jednak interesującym się biologią oraz tym, którzy wcześniej nie byli w podobnym parku, prezentowane eksponaty powinny się spodobać.

Na koniec został Park Mitologii, czyli ten, który zrobił na mnie zdecydowanie najlepsze wrażenie. Być może powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, iż nigdy wcześniej nie spotkałem takiej atrakcji, a może to, że jest po prostu świetna. Zobaczymy tu figury greckich bogów, herosów i mitycznych stworzeń, a wszystko to usytuowane na wodzie. Nie znaczy to, że nie możemy przyjrzeć się im z bliska. Wręcz przeciwnie. Do tego celu wykorzystywany jest tramwaj wodny, czyli łódka, która przewozi zwiedzających między historycznymi postaciami, co jest bez wątpienia świetnie przemyślanym zabiegiem. Poza tym, już na lądzie, można spotkać chociażby wielkiego konia trojańskiego (a nawet do niego wejść) czy ruiny świątyni Apollina z Delf. Podsumowując, fantastyczna kraina i to nie tylko dla dzieci czy historyków. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Jak więc widzicie, 4 parki o różnej tematyce sprawiają, iż Zatorland jest miejscem wartym odwiedzenia. I mimo że na oficjalnej stronie cena za bilet wynosi 59,90zł, mi udało się zakupić go za 49zł (dzięki WyjątkowemuPrezentowi). W obu przypadkach wejściówka jest ważna przez 2 kolejne dni (jakbyśmy nie zdążyli odwiedzić wszystkich krain za jednym zamachem), a w jej cenie zawarte są jeszcze dodatkowe atrakcje jak np. zwiedzanie domu do góry nogami. Czy warto wydać taką kwotę, aby odwiedzić Park Rozrywki w Zatorze? Nie jest to może miejsce idealne i dopracowane w każdym calu, jednak ja osobiście nie żałuję wydanych pieniędzy.

Przyszedł czas na zdecydowanie słynniejszy z zatorskich i zarazem największy w Polsce park rozrywki – Energylandię. Zajmuje on powierzchnię około 26 hektarów, a już przed wejściem wita nas jedna z jego maskotek, Smok Energuś.

Atrakcje wewnątrz parku podzielone są na trzy strefy: dla najmłodszych, familijną i ekstremalną. Najlepsze rollercoastery znajdziemy oczywiście w tej ostatniej. Zaliczyć do nich można bez wątpienia Formułę 1, w której można poczuć się jak w prawdziwym kokpicie wyścigowym, gdyż wagon rozpędza się do 85 km/h w niecałe 3 sekundy (dokładnie w 2,73). Równie ciekawie sprawa wygląda w przypadku odwróconej kolejki Mayan (czyli takiej, gdzie podczas jazdy swobodnie zwisają nam nogi). 5 inwersji i przeciążenia dochodzące do 5g sprawią, iż poczujemy się niemal jak w samolocie F16.

W części familijnej, szczególnie w upalne dni, furorę robią kolejki wodne. Mimo iż nie zniewalają prędkością, to zjeżdżanie łódką z wysokości i rozpryskiwanie wody dookoła może być naprawdę fajną rozrywką. 😛 Interesująco sytuacja wygląda również ze Splash Battle. W spokojnie płynących wagonikach zamontowane są armatki wodne, z których strzelamy do innych uczestników przejażdżki. Dodatkowo mogą „atakować” nas ludzie spoza toru ze stacjonarnych karabinków. Świetna zabawa, jednak jeśli myślicie o zachowaniu suchych ubrań, nawet nie próbujcie tam wchodzić. 😉

Jeśli chodzi o kolejki z ostatniej strefy, to nie ma co się nad nimi długo rozwodzić. Zostawmy je rzeczywiście dla najmłodszych. 😉 W tej części najbardziej w oko rzucają się różnego rodzaju kolorowe ozdoby i bajkowe figury. Wszystko to w pierwszej chwili wydaje się przyjemne i ciekawe, jednak z czasem dochodzimy do wniosku, że są aż nadto dziecinne i „cukierkowe”.

To jeszcze nie wszystko. W parku każdego dnia odbywają się pokazy i przedstawienia na specjalnie do tego przeznaczonych scenach. Tematyka tych widowisk jest dość szeroka, dlatego zarówno dzieci, jak i starsi odwiedzający na pewno wybiorą coś dla siebie. Oprócz tego można odwiedzić nowoczesne kino (podobno 7D, ale ja się w tym już pogubiłem, gdyż przypomina to trochę licytację „kto da więcej D” 😛 ). I również tutaj znajdziemy podział na kategorie, od filmów dla najmłodszych widzów, po horrory. Ciekawe rozwiązanie, z którego warto skorzystać, aby chwilę ochłonąć pomiędzy kolejnymi przejażdżkami na rollercoasterach.

Czas na garść informacji praktycznych i krótkie podsumowanie Energylandii. 109zł, które trzeba zapłacić za bilet, na pierwszy rzut oka może wydawać się sporym wydatkiem. Jednak przeanalizujmy to dokładnie – wejściówka ważna cały dzień (8 godzin, a w wakacje nawet 10), nielimitowany dostęp do wszystkich rollercoasterów, wiele innych atrakcji jak chociażby kino 7D i specjalne pokazy (z których również można korzystać wielokrotnie). Chcąc doświadczyć podobnych wrażeń w poszczególnie przeznaczonych do tego miejscach zapłacilibyśmy zdecydowanie więcej. Dlatego moim zdaniem cena nie jest zbyt wysoka w stosunku do tego, co otrzymujemy w pakiecie. Dodatkowo park cały czas się rozwija, rozrasta, powstają w nim nowe kolejki i atrakcje. To wszystko sprawia, iż Energylandię należy uznać za najlepsze miejsce w tej kategorii w całym kraju i nic nie zapowiada, aby szybko w tej materii coś się zmieniło. Na pewno do europejskiej czołówki jeszcze daleko (przykładowo do paryskiego Disneylandu), ale jak na warunki polskie – zdecydowanie polecam. 🙂

Na koniec krótkie podsumowanie Zatora. Dla wielbicieli tego typu atrakcji miejsce po prostu obowiązkowe. Dwa parki o różnej charakterystyce i tematyce, zadowolą więc zarówno tych szukających adrenaliny i mocnych wrażeń, jak i osoby preferujące spokojniejsze obserwowanie połączone z elementami bardziej dydaktycznymi. Aby w pełni skorzystać z oferty obu, jeden dzień będzie zdecydowanie zbyt krótki, także podczas planowania zarezerwujcie sobie nieco więcej czasu. Tak jak już wspomniałem we wstępie, Zator – centrum polskiej rozrywki. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *