

Na szczęście istnieje trzecia droga. Można jeść pysznie, świeżo i autentycznie, nie rujnując przy tym portfela. Kluczem jest zmiana nawyków i wejście w rolę lokalnego mieszkańca. Oto kilka sprawdzonych strategii, które pozwolą Ci cieszyć się smakiem podróży w rozsądnej cenie. Poznajcie porady przygotowane przez zespół redakcyny serwisu o turystyce kulinarnej smakiempomapie.pl
Największa pułapka kulinarna czyha zawsze w pobliżu najważniejszych zabytków, głównych placów i obleganych deptaków. Lokale w tych miejscach płacą gigantyczne czynsze, co bezpośrednio przekłada się na ceny w menu, a stały napływ jednorazowych klientów sprawia, że jakość dań często schodzi na dalszy plan. Wystarczy odejść zaledwie dwie lub trzy przecznice (kilkaset metrów) w boczne uliczki, z dala od głównego potoku turystów. Szukaj miejsc o skromniejszym wystroju, gdzie menu zapisane jest w lokalnym języku (brak angielskiego tłumaczenia lub karta wypisana kredą na tablicy to świetny znak!). Najlepszym wskaźnikiem jest jednak tłum w środku – jeśli słyszysz język gospodarzy, trafiłeś pod właściwy adres.
Miejscowe bazary to prawdziwy kulinarny raj i serce każdego regionu. Zamiast rezerwować stolik w klasycznej restauracji, warto przynajmniej raz dziennie zorganizować tam własną, budżetową ucztę. Na targach kupisz regionalne sery, wędliny, tradycyjne pieczywo oraz dojrzałe w słońcu warzywa i owoce za ułamek ceny restauracyjnej.
Współczesne hale targowe bardzo często posiadają wydzielone przestrzenie gastronomiczne. Serwowane tam jedzenie jest przygotowywane na bieżąco, ze świeżych składników dostarczanych prosto z sąsiednich straganów. To idealna opcja na szybki i autentyczny lunch.
W wielu kulturach kultura jedzenia opiera się na obfitym posiłku w środku dnia. W porze południowej (zazwyczaj między 12:00 a 15:00) restauracje oferują specjalne, wielodaniowe zestawy dnia, skierowane głównie do pracowników okolicznych biur.
We Francji szukaj szyldów z napisem Formule, w Hiszpanii – Menu del día, a we Włoszech – Menu fisso. Za stałą, bardzo atrakcyjną kwotę otrzymujesz pełnowartościowy, dwu- lub trzydaniowy posiłek, nierzadko z napojem lub kawą wliczonymi w cenę. Przyjmij strategię jedzenia największego i najcieplejszego posiłku w ciągu dnia właśnie wtedy, a wieczorem postaw na lżejszą, tańszą kolację.
W krajach powszechnie uznawanych za drogie destynacje (takich jak Skandynawia, Szwajcaria czy Japonia), codzienne jadanie w restauracjach może zepsuć każdy budżet. Wtedy doskonałym sprzymierzeńcem stają się lokalne supermarkety, które oferują znacznie więcej niż tylko podstawowe produkty. Większość dużych marketów posiada rozbudowane sekcje „Grab & Go” oraz ciepłe lady. Znajdziesz tam pieczone kurczaki, gotowe sałatki, regionalne pierogi, a w Azji – świeże zestawy sushi.
Podróżując po większych miastach Europy i Ameryki Północnej, koniecznie zainstaluj aplikację typu Too Good To Go lub jej lokalne odpowiedniki. Pozwalają one na zakup tzw. „paczek niespodzianek” z kawiarni, piekarni oraz restauracji za ułamek ceny regularnej (często za 30% wartości). Trafiają tam doskonałej jakości produkty, które nie sprzedały się danego dnia, a wciąż są świeże i pyszne.
—
Artykuł sponsorowany
